- To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy... - Alfred Bujara, szef handlowej sekcji NSZZ "Solidarność", chce, by właściciele sklepów zaczęli nucić nieśmiertelny klasyk Mieczysława Fogga.
- Handel w niedzielę zaczynałby się o świcie, ale kończył w południe. Dotyczyłoby to zarówno supermarketów, hipermarketów, jak i małych sklepów osiedlowych. Wyjątek to stacje benzynowe, apteki, sklepy na lotniskach i na dworcach. One mogłyby być otwarte całą niedzielę, tak jak teraz - opowiada o pomyśle związkowców Bujara.
- Forsujemy ten pomysł w trosce o pracowników handlu, którzy w kryzysie pracują dużo więcej niż dotychczas. Od stycznia do września dostaliśmy o 20 proc. więcej skarg od ludzi wykorzystywanych w wielkich sklepach - twierdzi Bujara.
Jego zdaniem na porządku dziennym jest, że pracownik sklepu formalnie ma trzy czwarte etatu, za trzy czwarte dostaje pieniądze, ale pracuje jak na całym. Albo i na dwóch, bo - jak szacuje "Solidarność" - w handlu brakuje teraz 200 tys. pracowników.
NSZZ "Solidarność" o pracach nad projektem ustawy poinformuje dziś na specjalnej konferencji w Sejmie. Otworzyć ma ją szef klubu
PiS Przemysław Gosiewski, prelegentem ma być senator PO Jan Rulewski.
- Praca w niedzielę tylko do godz. 12 to rozsądny kompromis między oczekiwaniami biznesu, który cały czas narzeka, że zmniejszą się jego zyski, a oczekiwaniami pracowników handlu, którzy mają prawo do wypoczynku w niedzielę - popiera związkowców Rulewski.
Jego zdaniem koniecznie trzeba też wprowadzić zakaz
pracy w Wigilię po godzinie 12.
- Jeszcze w tym roku zgłoszę do parlamentu projekt ustawy ograniczający handel w niedzielę. Wcześniej, w ciągu najbliższych dni będę rozmawiał z ministrem Michałem Bonim i minister pracy Jolantą Fedak - mówi Rulewski.
Gosiewski projektu związkowców nie chce komentować. Specjalista PiS od handlu poseł Stanisław Szwed jest jednak gorącym zwolennikiem tego pomysłu. Dla niego podobnie jak i dla Rulewskiego to kolejny racjonalny krok zmierzający do zamknięcia w ogóle sklepów w niedzielę.
Kolejny, bo pierwszym było przeforsowanie dwa lata temu zakazu handlu w 12 najważniejszych świąt.
- I żadna tragedia się nie stała. Podobnie będzie w tym przypadku - zachwala ideę NSZZ "Solidarność"Szwed.
Co na to wszystko sklepikarze?
- Jestem absolutnie przeciw. Chyba zresztą nie spodziewają się panowie innego stanowiska? - mówi Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Takie pomysły biją w cały handel. W małe sklepy, bo administracyjnie skraca im się czas, w którym mogą zarabiać pieniądze. I w duże, bo żadnej wielkiej sieci nie opłaca się otwierać sklepu na kilka godzin. To zbyt duże koszty.
Jakie są szanse na wprowadzenie zakazu w życie? Nasi rozmówcy gorączkowo rachują, na jakie poparcie polityczne mogą liczyć. Za zakazem będzie ich zdaniem
PSL i PiS.
SLD będzie przeciw. Wielką niewiadomą jest to, jak zachowają się posłowie PO.
Bujara jednak przekonuje, że w PO jest wielu zwolenników ograniczenia handlu w niedzielę.