http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kryzys to się dopiero zacznie - listy

red.
2009-09-15, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 18:36

Czytają artykuły o kryzysie i licho ich bierze. Kogo zapytaliśmy o kryzys? To są przeciętni Polacy? Rezygnacja z golfa, auta i karty służbowej, pieluch i markowych ubranek? - czytelnicy dzielą się swoimi opiniami nt. minionego kryzysowego roku

Trzy godziny mniej, 1500 zł na miesiąc

Czytam artykuł o kryzysie i licho mnie bierze. Kogo zapytaliście o kryzys? To są przeciętni Polacy? Rezygnacja z golfa, auta i karty służbowej, pieluch i markowych ubranek? Ile rodzin odkłada 200 zł miesięcznie?

Jestem od 23 lat - kim? Oczywiście nauczycielką. I mój mąż też jest - kim? Nauczycielem. Jak myślicie, ile odkładamy po 20 latach, mając tylko jedno dziecko? Nic! Wręcz przeciwnie, jesteśmy ciągle zadłużeni. Może i niedużo, ale każdy remont w domu i każde wakacje - żeby nie było, że luksusowe, w zasadzie zawsze pod namiotem - to pożyczka. No, ale trzeba było myśleć, jak się wybierało zawód. Rodzice nie dali, bo nie mieli lub nie chcieli, i tak się borykamy od 20 lat.

Chyba należę do tej niższej społecznej klasy, prawda? Idee - nauka, praca społeczna i myślenie o innych są bzdurą, gdy chodzi o zwykłe warunki życia. Czy to znaczy, że wokół ludzie są mądrzejsi? Nasi znajomi - lekarze - od lat jeżdżą samochodami, mają mieszkania, domy, zagraniczne wycieczki, sprzęty, o jakich można marzyć - jak się to dzieje? Wieczna polska niesprawiedliwość i nierówność społeczna. Oczywiście czasy równości się skończyły - zresztą, co to była za równość. Kto był u władzy miał, a kto był uczciwy, czytaj - nie był zaradny - to klepie biedę.

U nas kryzys nic nie zmienił - wracając do tematu - jeśli chodzi o wydatki: zawsze coś było kosztem czegoś. Tyle tylko, że mąż dostał o trzy godziny mniej w etacie - ma więc zamiast 1800 zł - 1500 zł na życie. Tak, panie menedżerze - 1500 zł co miesiąc. Pozdrawiam (nazwisko do wiadomości redakcji)

Premia tylko uznaniowa

Jesteśmy niemałą firmą zatrudniającą ponad 100 osób (nie określę dokładnej liczby), zajmującą się usługami budowlano-montażowymi dla infrastruktury transportu szynowego w Polsce. Nasz prezes, dyrektor, szef - zwał jak zwał - poradził sobie następująco z kryzysem: żebyśmy nie poszli na urlop postojowy - płatny jedynie bodajże 60-70 proc. - z powodu braku zamówień, a co się z tym wiąże - z braku pracy, postanowił nam pozabierać w tym roku prawie wszystkie premie, tj. okolicznościowe, kwartalne itd., jakie przysługują w państwówkach i spółkach akcyjnych w połowie należących jeszcze do państwa, nie dał podwyżek. Pozostawił jedynie premie miesięczne - uznaniowe - od 0 do 40 proc. Mamy związki zawodowe, ale one były za tym. Zamiast nas bronić, można powiedzieć - pogrążą nas. Moim skromnym zdaniem to wcale nie ma jeszcze kryzysu, jest jedynie słowo KRYZYS rozdmuchane przez kogoś tam. Przez to ludzie się boją inwestować, przez to nie ma zamówień i co się z tym wiąże - brakuje pracy np. dla pracowników fizycznych. Kryzys to się dopiero zacznie, jak tak dalej będzie. t.z.

Miała być podwyżka

W tym roku po raz pierwszy nie dostaliśmy podwyżek, które dostajemy co roku. Pensji nam nie obcięto, ale nie przyznano pieniędzy, na które liczyliśmy. W hotelu spadły ceny, mamy mniej klientów korporacyjnych - firmy nie wynajmują pokoi dla swoich pracowników, którzy przyjeżdżają na delegacje. Oszczędza się np. na zagranicznych gazetach, które jeszcze w tamtym roku były bezpłatne - teraz goście muszą za nie płacić. W dodatku musimy się starać o każdego klienta, w tamtym roku było ich znacznie więcej. Pracownik dużego hotelu we Wrocławiu

A jak ty odczułeś kryzys? Obcięli ci pensję, zabrali premię? Piszcie do nas. Czekamy na Wasze listy. Napisz: pytanieokryzys@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':