Trzy godziny mniej, 1500 zł na miesiąc Czytam artykuł o kryzysie i licho mnie bierze. Kogo zapytaliście o kryzys? To są przeciętni Polacy? Rezygnacja z golfa, auta i karty służbowej, pieluch i markowych ubranek? Ile rodzin odkłada 200 zł miesięcznie?
Jestem od 23 lat - kim? Oczywiście nauczycielką. I mój mąż też jest - kim? Nauczycielem. Jak myślicie, ile odkładamy po 20 latach, mając tylko jedno dziecko? Nic! Wręcz przeciwnie, jesteśmy ciągle zadłużeni. Może i niedużo, ale każdy remont w domu i każde wakacje - żeby nie było, że
luksusowe, w zasadzie zawsze pod namiotem - to pożyczka. No, ale trzeba było myśleć, jak się wybierało zawód. Rodzice nie dali, bo nie mieli lub nie chcieli, i tak się borykamy od 20 lat.
Chyba należę do tej niższej społecznej klasy, prawda? Idee - nauka, praca społeczna i myślenie o innych są bzdurą, gdy chodzi o zwykłe warunki życia. Czy to znaczy, że wokół ludzie są mądrzejsi? Nasi znajomi - lekarze - od lat jeżdżą
samochodami, mają
mieszkania,
domy, zagraniczne wycieczki, sprzęty, o jakich można marzyć - jak się to dzieje? Wieczna polska niesprawiedliwość i nierówność społeczna. Oczywiście czasy równości się skończyły - zresztą, co to była za równość. Kto był u władzy miał, a kto był uczciwy, czytaj - nie był zaradny - to klepie biedę.
U nas kryzys nic nie zmienił - wracając do tematu - jeśli chodzi o wydatki: zawsze coś było kosztem czegoś. Tyle tylko, że mąż dostał o trzy godziny mniej w etacie - ma więc zamiast 1800 zł - 1500 zł na życie. Tak, panie menedżerze - 1500 zł co miesiąc. Pozdrawiam
(nazwisko do wiadomości redakcji) Premia tylko uznaniowa Jesteśmy niemałą firmą zatrudniającą ponad 100 osób (nie określę dokładnej liczby), zajmującą się usługami budowlano-montażowymi dla infrastruktury transportu szynowego w Polsce. Nasz prezes, dyrektor, szef - zwał jak zwał - poradził sobie następująco z kryzysem: żebyśmy nie poszli na urlop postojowy - płatny jedynie bodajże 60-70 proc. - z powodu braku zamówień, a co się z tym wiąże - z braku pracy, postanowił nam pozabierać w tym roku prawie wszystkie premie, tj. okolicznościowe, kwartalne itd., jakie przysługują w państwówkach i spółkach akcyjnych w połowie należących jeszcze do państwa, nie dał podwyżek. Pozostawił jedynie premie miesięczne - uznaniowe - od 0 do 40 proc. Mamy związki zawodowe, ale one były za tym. Zamiast nas bronić, można powiedzieć - pogrążą nas. Moim skromnym zdaniem to wcale nie ma jeszcze kryzysu, jest jedynie słowo KRYZYS rozdmuchane przez kogoś tam. Przez to ludzie się boją inwestować, przez to nie ma zamówień i co się z tym wiąże - brakuje pracy np. dla pracowników fizycznych. Kryzys to się dopiero zacznie, jak tak dalej będzie.
t.z. Miała być podwyżka W tym roku po raz pierwszy nie dostaliśmy podwyżek, które dostajemy co roku. Pensji nam nie obcięto, ale nie przyznano pieniędzy, na które liczyliśmy. W hotelu spadły ceny, mamy mniej klientów korporacyjnych - firmy nie wynajmują pokoi dla swoich pracowników, którzy przyjeżdżają na delegacje. Oszczędza się np. na zagranicznych gazetach, które jeszcze w tamtym roku były bezpłatne - teraz goście muszą za nie płacić. W dodatku musimy się starać o każdego klienta, w tamtym roku było ich znacznie więcej.
Pracownik dużego hotelu we Wrocławiu A jak ty odczułeś kryzys? Obcięli ci pensję, zabrali premię? Piszcie do nas. Czekamy na Wasze listy. Napisz: pytanieokryzys@gazeta.pl
>