Wiosną tego roku wielu ekonomistów ścigało się w coraz bardziej pesymistycznych prognozach dla polskiej gospodarki. Rekordziści przewidywali, że nasz PKB skurczy się w tym roku o blisko 2 proc. Komisja Europejska sądziła, że spadek sięgnie 1,4 proc. To wywołało gwałtowny sprzeciw resortu finansów. Teraz okazuje się, że Polska będzie najprawdopodobniej jedynym krajem Unii Europejskiej, który zanotuje wzrost PKB w 2009 r.
- Nasze poprzednie prognozy wywołały pewne dyskusje z polskim rządem. Dziś widzimy, że ja byłem zbyt pesymistyczny, a polski rząd może nieco zbyt optymistyczny. Teraz to się wypośrodkowało i Polska ma najlepszy wynik w Europie - mówił wczoraj Almunia na konferencji prasowej.
Po południu specjalną konferencję prasową zwołał minister finansów Jacek Rostowski. Był wyraźnie zadowolony. - Ta prognoza pokazuje, że gospodarka polska powinna wzrosnąć o jakieś 1 proc., jest to zbieżne z naszymi prognozami - powiedział.
Almunia tłumaczył, że główną przyczyną błędu Komisji w majowej prognozie dla Polski były mylne szacunki w sprawie popytu wewnętrznego. - Okazał się znacznie wyższy, niż się spodziewaliśmy - tłumaczył Almunia. Według
GUS polska gospodarka w I kw. urosła o 0,8 proc., a w II "aż" o 1,1 proc.
- Silnym czynnikiem wspomagającym w pierwszym półroczu była deprecjacja złotówki - mówił Almunia. Ale minister Rostowski podkreślał, że deprecjacja nie była głównym czynnikiem, który nas uratował. Podał przykłady Czech i Szwecji, których waluty też się osłabiły, a ich gospodarki i tak wpadły w głęboką recesję. Według Rostowskiego to polski rząd trafnie przeanalizował sytuację sektora finansowego w Polsce. - Zadecydowała słuszna analiza siły gospodarki polskiej i wiara Polaków w siebie i w przyszłość mimo próby spanikowania ich przez znaczącą część sceny politycznej - powiedział Rostowski.
Co będzie dalej? Zdaniem komisarza Almunii na konsumpcję negatywny wpływ może mieć m.in. dalszy wzrost bezrobocia (przewidywany dla całej UE). Obecnie stopa bezrobocia w Polsce sięga 10,8 proc., pod koniec roku może wzrosnąć do około 12-13 proc. Według przewidywań KE kwartalny wzrost w Polsce będzie dalej hamował. Sięgnie ledwie 0,1 proc. w III kw. w stosunku do II kw. i nie zmieni się w IV kw. Almunia nie chciał podać swoich prognoz wzrostu na 2010 r.
Polska jednak wyraźnie wybija się na tle innych krajów. Komisja ciągle przewiduje 4-proc. spadek PKB dla całej Unii Europejskiej i strefy euro. - Prezentuję te dane z ostrożnym optymizmem. Po raz pierwszy od wybuchu kryzysu nie musimy rewidować naszych prognoz w dół. Choć pozostaje duża niepewność, to wygląda na to, że najgorsze możemy mieć za sobą - mówił jednak wczoraj Almunia. Komisja przewiduje recesję nieco mniejszą niż wiosną w Niemczech czy Francji. Jednocześnie jednak ekonomiści KE obniżyli prognozy dla Hiszpanii, Włoch, Holandii i Wielkiej Brytanii.
KE nie zmieniła prognoz dotyczących inflacji dla całej Unii i strefy euro - ciągle przewiduje w tym roku odpowiednio 0,9 proc. i 0,4 proc. Dla Polski tymczasem podniosła prognozę z 2,6 proc. do 3,8 proc.