http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja Europejska: Polski PKB wzrośnie o 1 proc.

Tomasz Bielecki, Bruksela, Leszek Baj
2009-09-14, ostatnia aktualizacja 2009-09-14 20:45

Komisja Europejska przyznała, że wiosną zbyt pesymistycznie oceniała polską gospodarkę, przewidując 1,4-proc. spadek PKB. - Przewidujemy wzrost o 1 proc. w 2009 r. Jestem szczęśliwy, że nasze poprzednie prognozy były mylne - mówi Joaquin Almunia komisarz UE do spraw ekonomicznych i walutowych

Wiosną tego roku wielu ekonomistów ścigało się w coraz bardziej pesymistycznych prognozach dla polskiej gospodarki. Rekordziści przewidywali, że nasz PKB skurczy się w tym roku o blisko 2 proc. Komisja Europejska sądziła, że spadek sięgnie 1,4 proc. To wywołało gwałtowny sprzeciw resortu finansów. Teraz okazuje się, że Polska będzie najprawdopodobniej jedynym krajem Unii Europejskiej, który zanotuje wzrost PKB w 2009 r.

- Nasze poprzednie prognozy wywołały pewne dyskusje z polskim rządem. Dziś widzimy, że ja byłem zbyt pesymistyczny, a polski rząd może nieco zbyt optymistyczny. Teraz to się wypośrodkowało i Polska ma najlepszy wynik w Europie - mówił wczoraj Almunia na konferencji prasowej.

Po południu specjalną konferencję prasową zwołał minister finansów Jacek Rostowski. Był wyraźnie zadowolony. - Ta prognoza pokazuje, że gospodarka polska powinna wzrosnąć o jakieś 1 proc., jest to zbieżne z naszymi prognozami - powiedział.

Almunia tłumaczył, że główną przyczyną błędu Komisji w majowej prognozie dla Polski były mylne szacunki w sprawie popytu wewnętrznego. - Okazał się znacznie wyższy, niż się spodziewaliśmy - tłumaczył Almunia. Według GUS polska gospodarka w I kw. urosła o 0,8 proc., a w II "aż" o 1,1 proc.

- Silnym czynnikiem wspomagającym w pierwszym półroczu była deprecjacja złotówki - mówił Almunia. Ale minister Rostowski podkreślał, że deprecjacja nie była głównym czynnikiem, który nas uratował. Podał przykłady Czech i Szwecji, których waluty też się osłabiły, a ich gospodarki i tak wpadły w głęboką recesję. Według Rostowskiego to polski rząd trafnie przeanalizował sytuację sektora finansowego w Polsce. - Zadecydowała słuszna analiza siły gospodarki polskiej i wiara Polaków w siebie i w przyszłość mimo próby spanikowania ich przez znaczącą część sceny politycznej - powiedział Rostowski.

Co będzie dalej? Zdaniem komisarza Almunii na konsumpcję negatywny wpływ może mieć m.in. dalszy wzrost bezrobocia (przewidywany dla całej UE). Obecnie stopa bezrobocia w Polsce sięga 10,8 proc., pod koniec roku może wzrosnąć do około 12-13 proc. Według przewidywań KE kwartalny wzrost w Polsce będzie dalej hamował. Sięgnie ledwie 0,1 proc. w III kw. w stosunku do II kw. i nie zmieni się w IV kw. Almunia nie chciał podać swoich prognoz wzrostu na 2010 r.

Polska jednak wyraźnie wybija się na tle innych krajów. Komisja ciągle przewiduje 4-proc. spadek PKB dla całej Unii Europejskiej i strefy euro. - Prezentuję te dane z ostrożnym optymizmem. Po raz pierwszy od wybuchu kryzysu nie musimy rewidować naszych prognoz w dół. Choć pozostaje duża niepewność, to wygląda na to, że najgorsze możemy mieć za sobą - mówił jednak wczoraj Almunia. Komisja przewiduje recesję nieco mniejszą niż wiosną w Niemczech czy Francji. Jednocześnie jednak ekonomiści KE obniżyli prognozy dla Hiszpanii, Włoch, Holandii i Wielkiej Brytanii.

KE nie zmieniła prognoz dotyczących inflacji dla całej Unii i strefy euro - ciągle przewiduje w tym roku odpowiednio 0,9 proc. i 0,4 proc. Dla Polski tymczasem podniosła prognozę z 2,6 proc. do 3,8 proc.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':