http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brońcie Ukrainy przed Rosją

Marcin Wojciechowski, Lwów
2009-09-15, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:04

Rosyjska retoryka wobec Ukrainy przypomina najgorsze przykłady z lat 30. - piszą ukraińscy politycy i intelektualiści w apelu do Rady Bezpieczeństwa ONZ, UE i Grupy Wyszehradzkiej

Okręt Floty Federacji odpala rakietę podczas ćwiczeń marynarki wojennej. Sewastopol, Ukraina, 25 lipca 1999.
Fot. STR AP
Okręt Floty Federacji odpala rakietę podczas ćwiczeń marynarki wojennej...
List jest apelem, by Zachód nie patrzył obojętnie, jak Moskwa coraz mocniej naciska na Ukrainę, używa wobec niej coraz bardziej agresywnej retoryki, zmuszając Kijów, by pozostał w rosyjskiej strefie wpływów.

Sygnatariusze przypominają, że gdy pod koniec 1994 r. Ukraina w trzecim roku niepodległości zrezygnowała z broni jądrowej, to w tzw. Memorandum Budapeszteńskim członkowie Rady Bezpieczeństwa zobowiązali się zagwarantować jej bezpieczeństwo, a w razie problemów zwoływać specjalne konsultacje.

- Teraz Rosja, jedno z państw będące teoretycznie gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy, jest dla niej największym zagrożeniem. Apelujemy do pozostałych gwarantów, by nie pozostali bierni. Być może w zbliżającą się 15. rocznicę ogłoszenia Memorandum warto przeprowadzić pierwsze konsultacje w sprawie bezpieczeństwa Ukrainy - mówi nam ukraiński analityk Orest Drul, jeden z inicjatorów apelu.

"Rosyjscy przywódcy świadomie obrali kurs na demontaż obecnego systemu bezpieczeństwa, czego kluczowym elementem jest zmuszenie Ukrainy do podporządkowania się strategicznym interesom Rosji" - piszą autorzy listu, wśród których jest m.in. pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk, b. wicepremier Mykoła Żułyński, wybitny pisarz Jurij Andruchowycz, rektor Akademii Kijowsko-Mohylańskiej prof. Wiaczesław Briuchowiecki, znany filozof prof. Myrosław Popowycz i wielu innych.

Autorzy listu wyliczają główne agresywne zachowania Moskwy z ostatnich lat i miesięcy: ciągłą wojnę informacyjną przeciwko Ukrainie, tworzenie wśród Rosjan obrazu, że Ukraina jest ich wrogiem, blokowanie jej starań o wejście do NATO, niedawny list prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oskarżający ukraińskich polityków o eskalowanie konfliktu z Rosją oraz opóźnienie przez Moskwę wysłania nowego ambasadora na Ukrainie do czasu styczniowych wyborów prezydenckich nad Dnieprem.

"Te działania można traktować jako nacisk sąsiedniego państwa na wolny wybór dokonywany przez obywateli Ukrainy" - piszą autorzy. Ich zdaniem zaostrzenie rosyjskiej retoryki świadczy o tym, że Moskwa może użyć siły wobec sąsiada.

Autorzy listu przypominają, że Duma zgodziła się, by armia rosyjska mogła działać także poza granicami Rosji np. w obronie jej obywateli. A taki pretekst można bardzo łatwo zastosować wobec Ukrainy, gdzie jest liczna mniejszość rosyjska np. na Krymie. "Następuje bezpośrednie propagandowe przygotowanie do możliwego siłowego wtrącania się w wewnętrzne sprawy Ukrainy albo do osłabienia jej suwerenności i wolności" - piszą autorzy listu.

Na końcu autorzy apelują do stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ - USA, Wlk. Brytanii, Francji i Chin - by zgodnie z 6. punktem Memorandum Budapeszteńskiego jak najszybciej zwołały międzynarodową konferencję w sprawie bezpieczeństwa Ukrainy. O poparcie tej inicjatywy autorzy listu proszą także Unię Europejską oraz kraje Grupy Wyszehradzkiej.

Choć listu nie podpisali czynni politycy, by jeszcze bardziej nie podgrzewać atmosfery, to jak się dowiedziała "Gazeta", cieszy się on poparciem administracji prezydenta Wiktora Juszczenki. Ale także współpracowników poprzedniego prezydenta Leonida Kuczmy, którzy coraz bardziej niepokoją się agresywną polityką Rosji wobec Ukrainy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':