http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po sesji: giełda bez siły, złoty też słabnie

Maciej Samcik
2009-09-14, ostatnia aktualizacja 2009-09-14 16:42

Zły początek tygodnia dla inwestorów w Warszawie. W połowie sesji indeks WIG20 tracił nawet 2,6 proc. i był już poniżej 2100 pkt. Dopiero pod koniec dnia udało się ograniczyć straty do 2,15 proc. Ale warszawska giełda i tak należała dziś do najsłabszych na świecie

SERWISY
Wielki sukces polskich siatkarzy, którzy zostali w niedzielę mistrzami Europy, nie natchnął do boju polskiej husarii inwestorów giełdowych. Nowy tydzień zaczął się na rynku akcji od znaczących spadków. WIG20 już po kilkunastu minutach handlu tracił 1,2 proc., a potem było jeszcze gorzej.

W połowie sesji indeks był nawet 2,6 proc. na minusie i przebił ważną barierę 2100 pkt. Popyt jednak zerwał się do walki i pod koniec dnia udało się ograniczyć straty do 2,15 proc. Ale jeśli kupujący szybko czegoś nie zrobią, wkrótce będą musieli przygotowywać się do obrony już nie poziomu 2100 pkt., ale głównego szańca - 2000 pkt.

Niestety wyprzedaż nie dotyczyła wyłącznie dużych spółek, wrażliwych na zmiany globalnych nastrojów. Indeks małych spółek sWIG szedł przez większość dnia ramię w ramię z indeksem gigantów, tracąc w połowie sesji 2,7 proc., a po zamknięciu handlu - 2,4 proc. Widać, że z rynku ewakuuje się zarówno zagraniczny kapitał, jak i krajowi gracze. Powód w obu przypadkach jest ten sam - złe rokowania dla polskiego budżetu, wielkie potrzeby pożyczkowe rządu i proroctwa, że minister finansów będzie musiał podwyższać ceny oferowanych obligacji.

Razem z giełdą początkowo spadał też złoty. Za euro na rynku międzybankowym rano trzeba było płacić 4,21-4,22 zł. To o 4-5 gr. więcej, niż w piątek. Dopiero po południu kurs wspólnej waluty wrócił poniżej 4,20 zł. Analitycy nie mają jednak złudzeń. Ich zdaniem zaczął się trend osłabiania złotego i trudno będzie zatrzymać jej spadek w okolice co najmniej 4,30 zł za euro.

Warszawska giełda akcji już od kilku dni wlecze się w ogonie stawki światowych rynków kapitałowych. W poniedziałek było podobnie: w połowie dnia nie było drugiego rynku, którego indeks spadałby tak mocno, jak nasz WIG20. Po zamknięciu handlu okazało się, że pod względem skali spadków biją nas giełdy w Grecji, Japonii, na Łotwie i w Estonii.

Na świecie nastroje inwestorów też nie są różowe. Ameryka zaczęła poniedziałkowy handel na minusie, a DAX, główny indeks we Frankfurcie, stracił 0,8 proc. pod kreską, zaś paryski CAC40 - ok. 0,5 proc. Cenom akcji szkodzi przekonanie, że wzrosty kursów z ostatnich miesięcy były większe, niż "zasługiwały" na to światowe gospodarki.

  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':