http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TVP dla lewicy i PiS

knysz
2009-09-12, ostatnia aktualizacja 2009-09-12 10:54

Napieralski i Kaczyński triumfują. Podtrzymali w Sejmie prezydenckie weto do ustawy medialnej. Teraz ich ludzie przez trzy lata porządzą w TVP. Dni obecnego szefa telewizji Piotra Farfała są już policzone

Siedziba TVP przy ul. Woronicza w Warszawie
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Siedziba TVP przy ul. Woronicza w Warszawie
Wczoraj zapadło kilka ważnych decyzji dla przyszłości mediów publicznych. Coraz mniej przeszkód przed radą nadzorczą TVP, by wreszcie odwołała p.o. prezesa Piotra Farfała. Ale jednocześnie zbliża się moment, kiedy TVP wpadnie w ręce lewicy i PiS. A KRRiT nadal pozostanie w rękach ludzi braci Kaczyńskich i Romana Giertycha. Wszystko przez to, że Sejm podtrzymał wczoraj prezydenckie weto do ustawy medialnej i tym na długie lata samym zablokował wymianę KRRiT i władz mediów publicznych.

Farfał bez argumentów prawnych

Pierwsza ważna decyzja została ogłoszona już rano. Warszawski sąd okręgowy oddalił wniosek członka KRRiT Lecha Haydukiewicza (jak Farfał z rekomendacji LPR). Haydukiewicz chciał zablokować posiedzenie rady nadzorczej TVP.

Decyzja sądu nie jest po myśli Farfała. Bo gdyby sąd przychylił się do wniosku Haydukiewicza, w praktyce rada nadzorcza byłaby martwa: nie mogłaby się ukonstytuować i podejmować decyzji. Dla Farfała oznaczałoby to jeszcze długie miesiące w fotelu prezesa TVP.

Decyzja sądu oznacza zatem, że może odbyć się zaplanowane na 16 września pierwsze posiedzenie rady. Rada - obsadzona przez nową medialną koalicję PiS i lewicy - już zapowiedziała, że nie chce widzieć Farfała w fotelu prezesa.

Przypomnijmy, że swój wniosek Haydukiewicz złożył wraz z pozwem cywilnym o ustalenie nieważności wyboru nowej rady nadzorczej. Argumentował, że KRRiT, wybierając ją, złamała "regulamin pracy KRRiT". Pominął fakt, że w radzie istnieje odrębny regulamin dotyczący tylko wyboru rad nadzorczych TVP i PR. I KRRiT działała zgodnie z tym regulaminem.

Członek rady nadzorczej prof. Ewa Nowińska (prawnik UJ, z rekomendacji ministra skarbu) mówi "Gazecie": - Czuję się zwołana na 16 września.

Weto tak, sprawozdanie nie

Kilka godzin później Sejm zgodnie z zapowiedziami przyjął prezydenckie weto do ustawy medialnej. Stało się tak, bo lewica wstrzymała się od głosu, a koalicja PO-PSL nie miała siły weta odrzucić (potrzeba 3/5 głosów). Lewica była przeciwko ustawie, nad którą pracowała wspólnie z ludowcami i Platformą, ponieważ premier Donald Tusk w ostatniej chwili wywrócił ich wspólne porozumienie (chodzi o zapis dotyczący finansowania mediów).

- Zlekceważył nas, oszukał, okłamał - mówił wczoraj w Radiu ZET wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, który nad ustawą medialną pracował.

Ale był i drugi ważny powód, by lewica to weto podtrzymała - jej ludzie mają w nowych radach nadzorczych TVP i Polskiego Radia aż połowę miejsc. Szef SLD Grzegorz Napieralski i prezes PiS Jarosław Kaczyński zaprzeczają, by zawarli medialny sojusz. Ale głosowanie nad prezydenckim wetem było praktycznym testem ich deklaracji - pokazało, że porozumienie jest faktem. Podtrzymując weto, po prostu zagwarantowali swoim ludziom trzy lata w radach nadzorczych.

Ustawa medialna trafia więc do kosza, a to oznacza, że do 2012 r. nad mediami publicznymi będzie czuwać KRRiT, w której zasiadają ludzi starej koalicji medialnej - PiS-LPR-Samoobrona. I nie będzie - jak chciała zawetowana ustawa - nowej KRRiT, nowych rad nadzorczych i zarządów w mediach publicznych.

Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj powrót do debaty o jak najszybszym uchyleniu abonamentu, obiecał, że o nowym sposobie finansowania mediów publicznych będzie rozmawiał z twórcami. Ale wiadomo, że w tym parlamencie i z tym prezydentem nowa ustawa medialna nie ma szans. Rok temu do kosza po prezydenckim wecie trafiła pierwsza nowela ustawy medialnej.

I wreszcie wczoraj Sejm odrzucił sprawozdanie KRRiT (wcześniej Senat). Jeśli i prezydent zrobiłby to samo, Krajowa Rada w obecnym kształcie przestałaby istnieć. Ale to mało prawdopodobne. Bo teraz PiS ma w KRRiT trzech na pięciu członków. No i w nowych radach nadzorczych TVP i Polskiego Radia - połowę miejsc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':