A jak ty odczułeś kryzys? Napisz: pytanieokryzys@gazeta.pl
>
Rok temu świat obiegły zdjęcia zwolnionych pracowników amerykańskiego banku
Lehman Brothers, którzy szli do domu z kartonami pod pachą. Wtedy wydawało się, że nas coś takiego nie dotknie. Ale dotknęło, i to dość szybko. Straszono, że nadejdzie największe załamanie gospodarki od czasu Wielkiej Depresji. Na szczęście okazało się, że to jednak recesja albo nawet spowolnienie. Jedni prognozowali, że wszystko potrwa tylko rok. Inni - że dwa lata, a jeszcze inni - że bardzo długo. I dodawali: w ekonomii nie można wszystkiego przewidzieć. Ale na pewno wiemy, że od września 2008 r. do dzisiaj stopa bezrobocia wzrosła z 9,1 do 10,8 proc. Co oznacza, że w ciągu roku pracę w Polsce straciło ok. 300 tys. osób. Część tych, którzy nadal pracują, często godziła się na obniżki pensji, zmniejszenie etatu albo utratę bonusów. Wielu Polaków musiało zrezygnować z przyzwyczajeń i wygód. O tym, jak zmieniło się życie przez ostatni rok, opowiadają "Gazecie": brygadzista
Opla w Gliwicach, zwolniony z pracy hutnik, który dostał 100 tys. zł odprawy, menedżer dużej warszawskiej firmy, finansistka i matka dwulatka ze stolicy oraz rolnik.
Jutro: Wielka piątka na kryzys, sondaż "Gazety" o kryzysie
W poniedziałek: Gdzie zwalniają, gdzie zatrudniają?