- Farfał zrobi wszystko, by choć o tydzień przedłużyć swoje rządy w
TVP - mówi szef
KRRiT Witold Kołodziejski (z rekomendacji PiS).
To właśnie decyzja Krajowej Rady jest dziś brana pod lupę prawników, a Farfałowi daje pretekst, by nie uznawać nowej rady nadzorczej. O co chodzi?
Przypomnijmy: 30 lipca KRRiT wybrała nowe rady nadzorcze mediów publicznych. Powstała koalicja lewica-
PSL, która miejscami w radach podzieliła się po połowie. Rada TVP od razu zapowiedziała, że odwoła Farfała. Od tej pory stara się on, jak umie, by posiedzenie rady zablokować. Np. nie przesłał do KRS danych nowych członków rady, by sąd rady nie zarejestrował. A bez rejestracji - argumentuje Farfał - rady nie ma.
Ale najlepszy pretekst Farfał dostał od członka KRRiT Lecha Haydukiewicza (jak Farfał związany z
LPR). Haydukiewicz uważa, że podczas wyboru rad nadzorczych KRRiT złamała regulamin (kandydaci zostali zgłoszeni w ostatniej chwili, a nie na 24 godziny przed posiedzeniem). Złożył pozew w sądzie cywilnym o ustalenie nieważności rady i powiadomił prokuraturę o przestępstwie. Zapomniał, że w KRRiT istnieje osobny regulamin w sprawie powoływania rad nadzorczych. I z tego regulaminu KRRiT jednogłośnie wykreśliła owe 24 godziny.
Farfał za pieniądze TVP zamówił ekspertyzę u prof. Józefa Okolskiego, prawnika z UW. Zdaniem prof. Okolskiego KRRiT złamała regulamin. Farfał tę opinię wysłał Aleksandrowi Gradowi, a ten do sądu. To znów opóźni decyzję o rejestracji rady.
- Farfał wprowadził w błąd prof. Okolskiego, bo nie poinformował go o istnieniu regulaminu powoływania rad nadzorczych. Profesor, nie mając pełnej wiedzy o naszych regulaminach, nie mógł ocenić, czy ich przestrzegaliśmy, czy nie.
Farfał wprowadził więc w błąd Grada, a ten sąd - podsumowuje Kołodziejski. - To celowa komedia pomyłek, żeby przedłużyć prezesurę Farfała.
Czy więc rada nadzorcza może się zebrać 16 września?
Farfał wysłał właśnie do jej członków zawiadomienie, że posiedzenie odwołał. Ale i rada nadzorcza, i KRRiT nie mają wątpliwości: zostaliśmy legalnie zwołani.
Prof. Ewa Nowińska (prawnik z UJ) w radzie nadzorczej reprezentuje ministra skarbu: - Nie znalazłam podstaw prawnych, by prezes zarządu mógł odwołać posiedzenie rady. Do czasu decyzji sądu jesteśmy prawidłowo powołani. Mamy prawo się zebrać, ukonstytuować i podejmować decyzje.
Grad już drugi raz rzuca Farfałowi koło ratunkowe. Pierwszy raz, gdy 3 lipca jeszcze stara rada nadzorcza zawiesiła Farfała (i odwiesiła dwóch PiS-owskich prezesów Sławomira Siwka i Marcina Bochenka). Grad w tym samym momencie zakończył kadencję rady, choć zgodnie z prawem mógł poczekać godzinę albo dzień. Gdyby poczekał, Farfała dziś na Woronicza by nie było.
"Gazeta": KRRiT w takim samym trybie jak telewizyjną radę nadzorczą wybrała radę nadzorczą Polskiego Radia. Prof. Nowińska: Więc te same zarzuty powinny być podniesione również w stosunku do tej rady.
Ale nikt ich nie podnosi. Minister też nie. - To jest problem. Zobaczymy, co zrobi sąd. On może sprawdzać prawidłowość całego posiedzenia KRRiT, a nie tylko tej jednej decyzji dotyczącej wybory rady nadzorczej TVP.
To zdradza prawdziwe intencje ministra skarbu. Bo jeśli - jak twierdzi - zrobił to z troski o legalność rad nadzorczych w podległych mu spółkach skarbu państwa, to powinien zaalarmować sąd, że także rada nadzorcza radia mogła zostać wybrana niezgodnie z regulaminem KRRiT. Ale minister Grad tego nie zrobił. Nie chodzi więc o tę troskę, ale o TVP. - Temu rozumowaniu trudno coś zarzucić.
- Dziś Sejm przyjmie prezydenckie weto do ustawy medialnej. Ustawa przewidywała m.in. powołanie nowej KRRiT oraz nowych rad nadzorczych TVP i PR. Upadek ustawy oznacza, że jedynie nowa rada nadzorcza może doprowadzić do tego, że na czele telewizji publiczniej nie będzie stał b. neonazista Farfał.