http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prof. Nowińska: Farfał może sobie mówić

Rozmawia Agnieszka Kublik
2009-09-10, ostatnia aktualizacja 2009-09-10 17:34

Rada nadzorcza TVP zbierze się 16 września czy pan Farfał tego chce czy nie - mówi prof. Ewa Nowińska, reprezentująca w radzie ministra skarbu.

Agnieszka Kublik: Prezes Piotr Farfał odwołał zwołane już na 16 września posiedzenie rady nadzorczej TVP. Twierdzi, że rada nie może się zebrać "do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia powództwa w sprawie złamania regulaminu KRRiT przy wyborze rady nadzorczej".

Prof. Ewa Nowińska, prawnik z UJ, członek rady nadzorczej TVP z ramienia ministra skarbu: - Bardzo ładnie napisał. Ale prezes zarządu nie ma uprawnień do odwoływania posiedzenia rady. Nie znalazłam podstaw prawnych, by prezes zarządu mógł to zrobić.

Farfał twierdzi, że nawet jeżeli rada spotka się 16 września, to nie będzie kto miał otworzyć jej posiedzenia. Bo może to zrobić Łukasz Moczydłowski, przewodniczący starej rady. A to mało prawdopodobne, bo wcześniej zwlekał ze zwołaniem posiedzenia rady, bo przedłużał w ten sposób rządy Farfała.

- Jeśli nie otworzy posiedzenia, to nie wykona swoich statutowych i regulaminowych obowiązków. Będzie działał obok prawa. Pewnie będzie tłumaczył, że rada nie może się zebrać i ukonstytuować, ponieważ nie wiadomo, czy jej członkowie zostali prawidłowo powołani. Ale czy jesteśmy prawidłowo powołani decyduje sąd. Do tego czasu jesteśmy prawidłowo powołani. Mamy prawo się zebrać, ukonstytuować i podejmować decyzje.

Farfał zapowiada, że on też tego pierwszego posiedzenia nie otworzy.

- W świetle statutu i regulaminu rady nadzorczej prezes zarządu może zwołać jej pierwsze posiedzenie. I to jest jego jedyne uprawnienie w stosunku do rady nadzorczej. Nie ma więc prawa go otwierać.

Obecne zamieszanie wokół rady, wzięło się stąd, że Farfał zamówił opinię prawną podważającą wybór rady nadzorczej, przesłał ją do ministra skarbu Aleksandra Grada, a ten do sądu.

- Gdyby minister nie przesłał tej opinii do sądu, to spotkałby się z zarzutem, że ukrywa istotne informacje dla prawidłowości wyboru rady nadzorczej. Ale podkreślam - póki co, jesteśmy legalnie wybraną radą.

KRRiT w takim samym trybie, jak telewizyjną radę nadzorczą, wybrała radę nadzorczą Polskiego Radia.

- Więc te same zarzuty powinny być podniesione w stosunku i do tej rady.

Ale nikt ich nie podnosi. Minister też nie.

- To jest problem. Zobaczymy, co zrobi sąd. On może sprawdzać prawidłowość całego posiedzenia KRRiT, a nie tylko tej jednej decyzji dotyczącej wybory rady nadzorczej TVP.

To zdradza prawdziwe intencje ministra skarbu. Bo jeśli - jak twierdzi - zrobił to z troski o legalność rad nadzorczych w podległych mu spółkach skarbu państwa, to powinien zaalarmować sąd, że i rada nadzorcza radia mogła zostać wybrana niezgodnie z regulaminem KRRiT. Ale minister Grad tego nie zrobił. Nie chodzi więc o tę troskę, ale o TVP.

- Pani rozumowaniu trudno coś zarzucić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':