W stosunku Polaków do Baracka Obamy przeważa ostrożność, nie niechęć. Na pytania, czy nowy prezydent
USA poradzi sobie z najważniejszymi wyzwaniami, najwięcej polskich respondentów badania Trendy Atlantyckie deklaruje "częściowe zaufanie", bardzo niewielu całkowitą niewiarę czy - jak nasi sąsiedzi z Zachodu - zupełną pewność. 51 proc. Polaków "do pewnego stopnia ufa", że Obama poradzi sobie z terroryzmem, a 42 proc. - z kryzysem ekonomicznym. Jednak tych, którzy mają co do tego pewność, jest tylko kilka procent.
Odwrotnie na Zachodzie, gdzie obywatele wierzą, że z wyzwaniami lepiej poradzi sobie
Ameryka Obamy niż Unia - w sprawie terroryzmu jest to 78 do 54 proc., w kwestii poprawy gospodarki 76 do 56. Europejczycy z Zachodu mają dużo większe zaufanie do Obamy niż sami Amerykanie, mimo że badania robiono w czerwcu, jeszcze zanim w USA zaczął się wyraźny spadek notowań prezydenta.
Inaczej jest w naszej części Europy, a zwłaszcza w Polsce. Prócz pytania o
Afganistan Polacy ufają w UE jako siłę rozwiązującą problemy świata tak samo mocno jak w USA albo nawet bardziej. Widać to doskonale w przypadku kryzysu gospodarczego - w działania Unii wierzy 63 proc. z nas, Obamy - 48 proc.
Aż 43 proc. zachodnich Europejczyków uważa też, że stosunki między USA i Europą w ostatnim roku mocno się poprawiły. Tego samego zdania jest tylko 25 proc. Europejczyków ze wschodu Unii (prócz Polaków pytano też Słowaków, Rumunów i Bułgarów).
Polska i inne kraje naszego regionu są w połowie drogi między zachodem Europy a USA jeśli chodzi o to, jakie powinny być nasze priorytety. Podobnie jak dla Amerykanów bardzo ważna jest dla nas walka z terroryzmem (mówi tak 26 proc. Polaków, a tylko 17 proc. Niemców, Francuzów i Brytyjczyków).
Dla zachodniej Europy, prócz najważniejszego dla wszystkich kryzysu ekonomicznego, najistotniejsza jest walka z ociepleniem klimatu. Uważa ją za priorytet co czwarty Niemiec i Francuz i niemal co piąty Włoch i Brytyjczyk. Jest to ważne tylko dla co 20 Polaka, Rumuna, ale i Amerykanina.
Między sojusznikami z NATO nie ma za to praktycznie różnic w podejściu do Rosji. Między 60 a 80 proc. Amerykanów i wszystkich Europejczyków jest zaniepokojonych agresywną polityką Moskwy wobec sąsiadów, dominującą pozycją jako dostawcy surowców energetycznych i pogarszającymi się standardami demokracji w Rosji. Co bardzo ciekawe, we wszystkich krajach przeważa opinia, by w związku z zachowaniem Moskwy NATO i UE dały Ukrainie i Gruzji pomoc w dziedzinie bezpieczeństwa. Zgadza się z tym 71 proc. Polaków, 66 proc. Amerykanów i 60 proc. Niemców, których rząd uważany jest za dość przychylny Rosji.
Trendy Atlantyckie przygotowały amerykańska fundacja German Marshall Fund oraz włoska Compagnia di San Paolo. W sondażu przepytano łącznie ponad 13 tysięcy osób w USA, Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii, Portugalii, we Włoszech, w Hiszpanii, Holandii, Polsce, Rumunii, Bułgarii, na Słowacji i w Turcji.
Dla Gazety Ron Asmus, dyrektor brukselskiego ośrodka German Marshall Fund Najważniejszy wniosek z tegorocznych badań to niespotykany wzrost zaufania do USA w Europie z powodu wyboru Baracka Obamy na prezydenta. Obamie udało się praktycznie odzyskać całe zaufanie Europejczyków, które stracił
George Bush. Ten entuzjazm trzeba jednak uzupełnić dwoma uwagami. Po pierwsze - Europa Środkowo-Wschodnia jest dużo mniej entuzjastyczna do Ameryki. Po drugie - wzrost zaufania nie oznacza, że we wszystkim Europa i USA od razu się zgadzają, np. w podejściu do Iranu czy Afganistanu.
Co się naprawdę dzieje z postrzeganiem Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowej? Myślę, że z powodu swej historii jesteście bardziej cyniczni i pragmatyczni w podejściu do charyzmatycznego przywódcy, jakim jest Obama. Wreszcie chodzi też o niepewność, jaka będzie polityka nowego rządu USA wobec Rosji. Jestem przekonany, że w najbliższych miesiącach rząd Obamy odpowie na wyzwanie, jakim jest dla niego Europa Środkowa.
not. mab