http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Biskupi: Precz z in vitro

Katarzyna Wiśniewska, Renata Grochal, Ewa Siedlecka
2009-09-10, ostatnia aktualizacja 2009-09-10 15:55

In vitro jest niedopuszczalne - piszą do parlamentarzystów biskupi. Niektórzy nawet do nich dzwonią, żeby nie odrzucali projektu ustawy zakazującej sztucznego zapłodnienia. Dziś zajmie się nim Sejm.

Episkopat Polski
Fot. MARCIN TOMALKA / AG
Episkopat Polski
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Rada Episkopatu ds. Rodziny w liście do parlamentarzystów potępiła metodę sztucznego zapłodnienia. Niektórzy hierarchowie nawet dzwonią do posłów, by nie odrzucali w pierwszym czytaniu radykalnego projektu przewidującego karanie lekarzy za wykonywanie zabiegów in vitro - pisze Katarzyna Wiśniewska



"Kieruję do Szanownych Pań i Panów serdeczną prośbę w obronie życia ludzkiego" - tak zaczyna się list Rady Episkopatu ds. Rodziny wysłany właśnie do posłów i senatorów. To już druga taka odezwa. W poprzedniej - dwa lata temu - biskupi nazwali in vitro metodą "niegodziwą i niedopuszczalną", a także "rodzajem wyrafinowanej aborcji".

Najnowszy list jest jeszcze ostrzejszy. In vitro biskupi uznają za naganne, ponieważ "każde dziecko jest osobą od momentu poczęcia, dlatego nie może być przedmiotem, który można kupić". Ponadto "poczęcie dziecka metodą in vitro powoduje śmierć jego braci i sióstr w stanie embrionalnym".

- Zapowiadana debata w Sejmie na tematy związane z przekazywaniem życia ludzkiego, w tym o tzw. procedurze in vitro, ma cywilizacyjne znaczenie. To z pewnością jedna z dziedzin, w której rozegra się w najbliższym czasie zasadnicze starcie cywilizacji prawdy, miłości i życia z cywilizacją kłamstwa, egoizmu i śmierci - wyjaśniają o. Andrzej Rębacz, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, i bp Kazimierz Górny, przewodniczący Rady ds. Rodziny (obaj podpisani pod listem).

List biskupów ukazał się tuż przed pierwszym czytaniem w Sejmie radykalnego projektu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej "Contra in vitro". Przewiduje całkowity zakaz tworzenia embrionów in vitro. Groziłaby za to kara do trzech lat więzienia. Jednak nie byłoby zakazane wszczepianie kobietom już istniejących, zamrożonych embrionów. To tzw. projekt obywatelski (podpisało się pod nim co najmniej 100 tys. osób), który musi być skierowany do pierwszego czytania nie później niż trzy miesiące od wniesienia. Dlatego Sejm zajmie się nim dzisiaj.

Biskupi nie tylko piszą. Od polityków PO usłyszeliśmy, że również dzwonią do posłów. Taki telefon dostał np. szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski od biskupa świdnickiego Ignacego Deca. - Biskup miał przekonywać Chlebowskiego, że odrzucenie projektu obywatelskiego w pierwszym czytaniu mogłoby zostać źle odebrane przez społeczeństwo - mówi nam ważny polityk PO. - Podobne telefony od kościelnych hierarchów mieli inni posłowie Platformy.

Kościół potępia in vitro, uważa zabieg za niedopuszczalną ingerencję w prawo naturalne. Sprzeciw hierarchii budzi też zamrażanie lub niszczenie embrionów nadliczbowych powstałych w wyniku sztucznego zapłodnienia. Od kiedy Ewa Kopacz zapowiedziała refundowanie zabiegu z budżetu tym, których na niego nie stać, duchowni piętnują in vitro w kazaniach i listach pasterskich. Podkreślają, że "każde dziecko ma prawo począć się z aktu miłosnego rodziców".

Jak zagłosują posłowie? Chlebowski dziś spotka się z posłami PO. - W sprawie in vitro nie będzie dyscypliny, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z naszych posłów zagłosował za tym, żeby karać za in vitro. Gdyby tak się stało, może być problem z odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu, bo mam sygnały, że część posłów PSL może głosować za skierowaniem go do dalszych prac - mówi nam polityk z kierownictwa klubu PO.



Pytamy o zdanie szefa klubu PSL Stanisław Żelichowskiego. - Chciałbym, żeby projekt przepadł, będę za odrzuceniem. Ale w klubie nie będzie dyscypliny. W sprawach sumienia każdy głosuje, jak chce. Połowa posłów pewnie będzie za, a połowa przeciw - odpowiada.

Oprócz projektu "Contra in vitro" w Sejmie są jeszcze cztery inne o in vitro: - "społeczny" (ekspercki, Federacji na rzecz Kobiet i stowarzyszenia Nasz Bocian) podpisany przez posłów lewicy - przewiduje szeroką dostępność zapłodnienia in vitro, jedynym ograniczeniem są wskazania lekarskie, niszczenie zarodków możliwe tylko za zgodą biologicznych rodziców; - projekt Jarosława Gowina podpisany przez część posłów PO - przewiduje dostępność in vitro tylko dla małżeństw, zakaz tworzenia zarodków "zapasowych" (wszystkie wytworzone muszą być wszczepione) i zakaz niszczenia zarodków; - projekt zespołu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej podpisany przez część posłów PO - dostępność in vitro dla par heteroseksualnych na zasadach zgodnych z wiedzą medyczną i zakaz niszczenia zarodków; - projekt Bolesława Piechy podpisany przez część posłów PiS - zakazane tworzenie zarodków in vitro, istniejące już zamrożone zarodki podlegają bądź wszczepieniu biologicznym matkom, bądź adopcji.

Jako alternatywę dla in vitro biskupi wskazali w liście ośrodki stosujące naprotechnologię, czyli starą metodę obserwacji cyklu płodności kobiety oraz standardowe metody leczenia bezpłodności. Wielu ginekologów nazywa naprotechnologię "szalbierstwem".



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 385 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':