http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Błądził Grad, błądzi Tusk

Witold Gadomski
2009-09-09, ostatnia aktualizacja 2009-09-08 23:17

Pozostawiając ministra skarbu na stanowisku, premier Tusk podjął decyzję złą i niezrozumiałą.

Witold Gadomski
fot.
Witold Gadomski
Stwierdził, że przekonała go lektura dokumentów dotyczących nieudanej transakcji stoczniowej. Opinia publiczna tych dokumentów nie zna. Może kryją w sobie tajemnice wyjaśniające decyzję Tuska. Na razie, oceniając dokonania Grada, mogę się odnieść tylko do faktów znanych publicznie.

Zdaniem premiera istotnym argumentem za pozostawieniem Grada jest to, że prowadzi on ważne negocjacje z Eureko. Ale przecież rozmowy kontynuować mógłby jego następca. Grad przez prawie dwa lata nie pokazał, że ma szczególne kompetencje do takich negocjacji.

W ogóle ma niewiele sukcesów. Prywatyzacja stoi w miejscu, jak za PiS. W 2008 r. minister ratował plan przychodów, sprzedając akcje spółek skarbu państwa innej spółce skarbu państwa. W tym roku tylko jedną transakcję można uznać za sukces. A przecież od wpływów z prywatyzacji zależy stabilność finansów publicznych w najbliższych latach.

Pod rządami Grada, jak za PiS, kręci się karuzela prezesów państwowych spółek. Minister usunął prezesa PKO BP, największego banku kontrolowanego przez państwo, w chwili gdy bank zapowiedział trudną operację podniesienia kapitału.

Minister wielokrotnie mijał się z prawdą, informując o "postępie" w prywatyzacji stoczni. Do dziś nie wiemy, kim naprawdę był tajemniczy inwestor, który złożył ofertę zakupu.

Grad twierdził, że to katarski fundusz QInvest, ale jego prezes zaprzeczał. Czyli raczej nie było "katarskiego inwestora". Był inwestor, o którym Grad z jakichś powodów nie chce mówić. Formalnie był to zarejestrowany w raju podatkowym fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, ale do dziś nie wiemy, kto się za nim kryje. Pobieżna analiza działań tego tajemniczego funduszu wskazywała, że - wbrew słowom Grada - nie zamierza on wznowić produkcji stoczniowej.

Wielu dziwacznych zdarzeń minister nie uznał za stosowne wyjaśnić. Niby-nabywca stoczni wpłaca w czerwcu wadium 8 mln euro, ale już po miesiącu wycofuje się, zostawiając pieniądze w Polsce. Dlaczego nie próbuje ich odzyskać? A może zakup stoczni był tylko przykrywką?

Zostawiając Grada w rządzie, premier Tusk bierze na siebie odpowiedzialność za dotychczasowe i przyszłe błędy ministra.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':