Nigdy jeszcze w Polsce nie zatrzymano szefa urzędu centralnego tak wysokiej rangi w trakcie pełnienia przez niego obowiązków. Funkcjonariusze wyprowadzili prezesa z gabinetu w warszawskiej centrali
ZUS.
- W poniedziałek rozważano, czy premier powinien odwołać prezesa, tak by zatrzymanie nie odbyło się już w trakcie sprawowania urzędu. Zwyciężyła opinia, żeby najpierw zatrzymać - mówi nasz informator z Prokuratury Krajowej.
Równocześnie w Szczecinie
ABW zatrzymała Tadeusza D., dyrektora tamtejszego oddziału ZUS, i dwóch jego współpracowników odpowiedzialnych za zamówienia na prace remontowo-budowlane dla Zakładu.
ABW i prowadząca sprawę prokuratura w Szczecinie szczegółów nie podają. Wiadomo, że zatrzymani mają dostać zarzut przyjmowania, a niektórzy też wręczania łapówek. Prezes R. ma mieć zarzutów pięć. Kwoty nie są wielkie. Zdaniem prokuratury firmy wykonujące prace dla ZUS prowadziły w domu prezesa w Jabłonnie prace remontowe (osuszanie, porządkowanie terenu, remont dachu) warte ok. 20 tys. zł. Drugi zarzut to przyjęcie 10 tys. zł na akcyzę za sprowadzonego z
USA jeepa cherokee. Akcyzę opłaciła spółka Rol Mot w zamian za to, że ZUS kupił u niej sprzęt. Właściciela Rol Motu też wczoraj zatrzymano.
Prokuratura uważa też, że prezes R. na koszt firm budowlanych pojechał na wakacje - raz do Niemiec, raz do Bukowiny Tatrzańskiej. Piąty zarzut to darmowy remont prezesowskiego mercedesa - w zamian za zawieszenie egzekucji należności właściciela warsztatu wobec ZUS.
- Prezesa R. w sieć korupcyjną wciągnął szef szczecińskiego oddziału Tadeusz D. - mówi nasz informator. Tadeusz D. (w ZUS od czasów PRL) wszedł do Rady Regionów przy prezesie ZUS, do której należeli dyrektorzy oddziałów. Według prokuratury Rada kupowała prezesowi R. prezenty - telewizor,
narty, fundowała wyjazdy. W zamian jej członkowie dostawali premie. Tadeusza D. prezes R. przedstawił nawet do odznaczenia Orderem Odrodzenia Polski.
Śledztwo zaczęło się w czerwcu 2008 r. Do senatora PO Jana Olecha zgłosił się Artur S. - przedsiębiorca, od którego za wygranie przetargu Tadeusz D. miał żądać 30 tys. zł. Olech i Artur S. złożyli doniesienia o przestępstwie. Po roku prokuratura uznała, że w szczecińskim ZUS od lat kwitł proceder wyłudzania łapówek od przedsiębiorców, którzy stawali do przetargów.
Dlaczego wciągnięto w to prezesa całego ZUS? Bo - zdaniem prokuratury - celem urzędników było ustawienie wartego 26 mln zł przetargu na budowę miejscowego inspektoratu ZUS. Przetarg wygrała firma preferowana przez Tadeusza D. Nie obyło się bez przeszkód. Konkurencyjna firma zaoferowała niższą cenę. Wtedy przetarg unieważniono z powodów formalnych. A do tego potrzebna była akceptacja prezesa R.
Wczoraj premier odwołał SylwestraR. Jak powiedziała nam ministerpracy
Jolanta Fedak, dziś zostanie rozpisany konkurs na nowego prezesa ZUS.Według PAP dziś też okaże się, kto dorozstrzygnięcia konkursu będzie pełniłjego obowiązki.