W Gwatemali mówią o was tumberos - to znaczy, że węszycie wśród grobów?
Jarosław Źrałka: Niektórzy mówią tak z zazdrości. Bo nasza misja kopała w Nakum kilka tygodni i odkryła królewski grobowiec. A oni - kilkanaście lat i nie znaleźli ani jednego.
Targi z Gwatemalczykami, gdzie możemy kopać, trwały bardzo długo. W końcu dostaliśmy pozwolenie na sektor północny Nakum i cztery wykopy w dwóch piramidach, na których najbardziej nam zależało. Jeden zakończył się odkryciem królewskiego grobowca.
Czyj to grobowiec?
Wiesław Koszkul: Na pewno lokalnego władcy. Nie wiemy - kobiety czy mężczyzny. Krótko po pochówku do grobu dostały się gryzonie i uszkodziły szkielet. Znamy tylko wiek - około 45 lat.
Kilka dni wydobywaliśmy wszystko z grobowca. Jarek pracował przy ceramice, ja przy jadeitowym pektorale. To taki napierśnik z zielonkawego kamienia półszlachetnego, cenionego przez Majów jak złoto przez starożytnych Egipcjan. Zanim go wyjąłem, musiałem narysować położenie kilku warstw prawie 500 paciorków naszyjnika, do którego ten pektorał był doczepiany. Kiedy wreszcie wziąłem go w ręce, błysnęły hieroglify. Szok.
J.Ź.: Bo hieroglifami zapisane było imię królewskie wcześniej nieznane nauce. Ixim, czyli bóg kukurydzy, i Chan - wąż.
Cały zapis pomogli nam odczytać najlepsi na świecie epigraficy - Simon Martin z Uniwersytetu Pensylwania i David Stuart z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Napis głosi: "Oto jest pektorał władcy Yaxha, który nazywał się Ixim Chan".
W.K.: Grobowiec datujemy na około 700 r. n.e. To okres późnoklasyczny w kulturze Majów. Ale pektorał jest o około 400 lat starszy.
Skąd się tam wziął?
W.K.: Nie wiemy. Może jako wojenne trofeum przechowywali go potomkowie króla Nakum, który pokonał władcę Yaxha? Może pochowana z nim osoba była ostatnią z rodu? A może po prostu oznaczał podległość Nakum wobec Yaxha i mieli to samo godło? Nie rozstrzygnie się tego bez następnych odkryć.
J.Ź.: W grobowcu znaleźliśmy jeszcze cztery przęśliki do przędzenia nici i trzy pięknie malowane naczynia ceramiczne. Przęśliki wskazywałyby, że to jednak grobowiec kobiety - misa z tańczącym bogiem kukurydzy świadczy, że wysoko postawionej. Dla Majów bóg kukurydzy był tak ważny jak dla chrześcijan Chrystus. Bogowie śmierci ścięli mu głowę i zawiesili na drzewie. W cudowny sposób został przywrócony do życia. Jego śmierć i zmartwychwstanie mogły symbolizować porę suchą i deszczową w przyrodzie.
Jak dotarliście do grobowca?
W.K.: Założyliśmy wykop na szczycie piramidy. Na głębokości dwóch metrów jeden z robotników odkrył kamienne płyty, przez które osypywała się ziemia. Cichcem dał mi znać. Wiedział, że w Gwatemali o odkryciach nie wolno mówić głośno...
J.Ź.: Postanowiliśmy kopać w tym miejscu już tylko przy pomocy dwóch najbardziej zaufanych robotników. Wcześniej mieliśmy sygnały, że w pobliżu krąży uzbrojona banda rabująca zabytki. Wieczorem przy lampach zaczęliśmy poszerzać wykop w piramidzie, żeby zajrzeć pod te płyty.
W.K.: Trafiliśmy na depozyt ofiarny. Dobry znak. Miejsce było rytualne.
J.Ź.: Zrobiła się północ. Wreszcie płyty dały się ruszyć. Przez szparę Wiesiek zobaczył naczynia, ludzki szkielet, pektorał i okrągłe jadeitowe nausznice. Ozdoby władców. Chcieliśmy od razu to badać. Padaliśmy ze zmęczenia, ale baliśmy się spać. Rozłożyliśmy więc namiot na szczycie piramidy tuż obok wykopu i uzbroiliśmy się w noże i maczety. Budził nas każdy szelest.
Użylibyście maczet?
J.Ź.: Nie wiem. Ale pamiętaliśmy o zdarzeniu na stanowisku Copan. Amerykanie trafili tam na niezrabowany grobowiec. Na noc zostawili strażnika, ale przyszli złodzieje i ukradli większość zabytków. Strażnik popełnił samobójstwo. Nawet nie wiadomo, co zginęło, bo nie wszystko udało się im zdokumentować.
W.K.: Kiedy wydobyliśmy pektorał, spałem z nim. Raz przyśniło mi się, że pochyla się nade mną postać w sombrero. Zbudziłem się z nożem w ręce. W namiocie był tylko Jarek.
Źródło: Duży Format