http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent: prywatyzacja to nie lekarstwo na deficyt

IAR, PAP, red.
2009-09-05, ostatnia aktualizacja 2009-09-05 19:23

Komentarze po opublikowanej przez ministra finansów Jacka Rostowskiego w sobotniej "Gazecie Wyborczej" zapowiedzi rekordowego deficytu budżetowego

Lech Kaczyński
Fot. Daniel Adamski / AG
Lech Kaczyński
Prezydent sprzeciwia się polityce prywatyzacyjnej rządu. Lech Kaczyński stwierdził w sobotę, że kłopoty budżetowe nie mogą być jedynym uzasadnieniem dla sprzedaży państwowych firm obcym spółkom. Jak podkreślił, nie można wyprzedawać spółek należących do skarbu państwa z powodu przejściowych trudności budżetowych.

Prezydent uważa, że rząd powinien poszukać środków przez uszczelnienie systemu podatkowego. Jak dodał, jest przeciwnikiem podnoszenia podatków, jeśli jednak byłoby to konieczne, to stawki powinno się podnieść jedynie najbogatszym. Lech Kaczyński przywołuje też opinię wybitnego ekonomisty Francisa Fukuyamy, który twierdzi, że nadmierna wyprzedaż majątku może zaszkodzić państwu, gdyż je osłabi. Zdaniem prezydenta rozwiązaniem jest wzmocnienie struktur państwowych między innymi poprzez zachowanie własności. Jak podkreślił, państwo jest jedynym reprezentantem całego społeczeństwa.

Ministerstwo finansów szacuje, że przyszłoroczny deficyt budżetowy będzie wyniesie 52,2 miliarda złotych. Będzie on rekordowy i prawie dwa razy większy niż w tym roku - jak ujawniła minister Jacek Rostowski w artykule dla "Gazety Wyborczej".

Deficyt finansów publicznych ma wzrosnąć w nieco mniejszym stopniu - o około 13 miliardów złotych. Według Jacka Rostowskiego, główną reformą rządu Donalda Tuska będzie prywatyzacja, o której rada ministrów może decydować sama, bez zgody opozycji i prezydenta.

Goście Trójki sceptycznie o planach prywatyzacyjnych rządu

Poseł do Parlamentu Europejskiego Jarosław Kalinowski z PSL nazwał propozycję ministra finansów "totalną prywatyzacją" i zaznaczył , że stanowisko ludowców jest takie, że nie można nawet w sytuacji trudności gospodarczych prywatyzować wszystkiego i za wszelką cenę.

Przeciw rządowym planom prywatyzacji protestuje też PiS. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra zaznacza, że firmy które chce sprzedać rząd to strategiczny polski majątek narodowy. Jako przykład podaje spółki energetyczne.

Krakowski poseł Platformy Obywatelskiej Jarosław Gowin również uważa, że rząd powinien zachować kontrolę nad kluczowymi przedsiębiorstwami. Dodaje, że sprzedać można bezpiecznie 10 procent akcji giganta miedziowego KGHM.

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński z SLD zapowiada, że jego partia sprzeciwi się wszelkim próbom zwiększenia deficytu budżetowego ponad zapowiadane wcześniej przez rząd 18 miliardów złotych. Polityk argumentuje, że SLD nie pozwoli rządowi zadłużać Polski i działać na szkodę Polaków.

Graś:deficyt budżetowy w 2010 r. pod kontrolą

Rzecznik rządu Paweł Graś zapewnił w sobotę, że zapowiedziany na 2010 rok deficyt budżetowy w wysokości 52,2 mld będzie pod kontrolą. Minister Rostowski ma przygotowaną "mapę drogową" na trzy lata, jak z tego deficytu wyjść - powiedział rzecznik w "Kontrapunkcie" radia RMF FM.

"Mieliśmy do wyboru właściwie dwie drogi: albo podniesienie podatków - a zapowiedzieliśmy Polakom, że podniesienia podatków nie będzie - albo zwiększenie deficytu. Mając do wyboru zwiększenie podatku VAT o 4 proc. a zwiększenie deficytu, minister Rostowski wybrał zwiększenie deficytu" - powiedział rzecznik rządu. "Deficyt będzie tak niski, jak się tylko da" - podkreślił.

"Najważniejsze, że ten deficyt będzie pod kontrolą i minister finansów ma wypracowaną mapę drogową na trzy lata, jak z tego deficytu wyjść w przewidywalnym okresie" - powiedział rzecznik rządu. "Myślę, że to jest sygnał, który rynki powinien uspokoić" - dodał.

Graś powiedział, że decyzja o wysokości deficytu wynika z ograniczonych możliwości działania rządu.

"Nie będzie podniesienia podatków. Ze strony prezydenta i opozycji nie ma zgody na ograniczenie wydatków, bo pan prezydent zapowiedział, że tego typu ustawy będą wetowane. Nie ma zgody na to, żeby przejąć zysk NBP. Jak słyszymy, nawet prywatyzacja nie podoba się panu prezydentowi i opozycji i bardzo ją krytykują" - powiedział Graś.

Gomułka: 52 mld zł deficytu budżetu nie jest zaskoczeniem

- Podana przez ministra finansów informacja, że w 2010 r. deficyt budżetu może wynieść 52, 2, mld zł, nie jest dla mnie zaskoczeniem - powiedział w sobotę PAP główny ekonomista Business Center Chlub Stanisław Gomułka.

"Już od jakiegoś czasu wiemy, że dochody budżetu państwa będą o ok. 44 mld zł niższe od zakładanych. Rząd zaś znalazł tylko ok. 10 mld zł oszczędności. Różnica między tymi kwotami - 34 mld zł - musi więc podwyższyć deficyt budżetu. W tym roku udało się określić go na poziomie 18 mld zł przenosząc część wydatków do innych segmentów sektora finansów publicznych. W przyszłym roku już się to nie uda. Stąd tak wysoki deficyt" - wyjaśnił Gomułka.

Jego zdaniem dobrze, że minister finansów nareszcie zaczął mówić prawdę o stanie finansów państwa, zarówno jeśli chodzi o deficyt budżetu, jak i o dług publiczny, który może przekroczyć tzw. długoterminowy próg ostrożnościowy wynoszący 55 proc. PKB.

Gamułka zaznaczył jednak, że faktyczne kwoty deficytu wyniosą ok. 70-80 mld zł w 2009 r. i ok. 80-90 mld zł w 2010 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':