Takie wyniki gospodarki polskiej cieszą wszystkich. Cieszą tym bardziej, że w ciągu tego roku
Polska szła zupełnie inną drogą niż kraje Europy Zachodniej czy Stany Zjednoczone. Nasze wyniki są dowodem na to, że wybraliśmy słuszną drogę przez kryzys i że droga ta okazała się jedyną skuteczną.
Wyniki te nie oznaczają jednak, że nie czeka nas jeszcze sporo pracy. Musimy poradzić sobie z tzw. opóźnionymi efektami kryzysu. Wzrost bezrobocia i trudności finansów publicznych - bo o nich mowa - to najważniejsze problemy do rozwiązania. Dzięki przyjętym ustawom antykryzysowym uda się ograniczyć ten pierwszy, znaczący wzrost bezrobocia. Ustawa budżetowa na 2010 rok zapewni zaś konsolidację finansów publicznych i pozwoli nam uniknąć scenariusza przekroczenia w 2010 roku tzw. drugiego progu ostrożnościowego wynikającego z ustawy o finansach publicznych. Przewiduje ona dotkliwe sankcje w sytuacji przekroczenia poziomu 55 proc. relacji długu publicznego do
PKB polegające na drastycznym i szokowym ograniczeniu wydatków budżetowych i znaczącym podniesieniu podatków.
Kształt ustawy budżetowej oraz inne okołobudżetowe działania rządu pozwolą utrzymać
deficyt budżetowy na kontrolowanym poziomie ok. 52,2 mld złotych. Poziom deficytu budżetowego będzie więc nie większy niż ok. 3,8 proc. PKB. To i tak mniej niż w trakcie ostatniego kryzysu z lat 2001-02, kiedy poziom deficytu budżetowego w relacji do PKB osiągnął 4,2 proc. w 2001 roku, 4,9 proc. w 2002 roku, 4,4 proc. w 2003 roku i 4,5 proc. w 2004 roku. Wielkość przyszłorocznego deficytu budżetowego wynika z drastycznie mniejszych wpływów budżetowych. To tzw. opóźniony efekt kryzysu. To właśnie na skutek kryzysu Polska - mimo że jako jedyna w Europie wciąż się rozwija - wyhamowała z poziomu ok. 4,9 proc. PKB do 0,9 proc. PKB. Tak znaczące spowolnienie rozwoju musiało odbić się na kondycji naszego budżetu. Efekt ten jest jednak efektem przejściowym i już w połowie 2010 roku zaczniemy odczuwać poprawę, także w tym zakresie, co oznaczać będzie, że deficyt w kolejnych latach będzie malał.
Nasza droga wyjścia z obecnych problemów finansów publicznych wynika głównie z sytuacji politycznej. Prezydent zapowiedział weto dla zmian ustawowych, które miały na celu w znaczący sposób ograniczyć wydatki publiczne. Co do podwyżek podatków, to gdybyśmy chcieli utrzymać deficyt na poziomie z 2009 roku, musielibyśmy podnieść podatek VAT o 4 proc. dla każdej stawki lub podstawową stawkę PIT o 10 proc. Tę drogę także odrzuciliśmy. Wybraliśmy więc raczej stopniową konsolidację finansów publicznych. Nie jest to scenariusz idealny, ale jedyny możliwy w obecnej sytuacji politycznej.
W jaki sposób utrzymamy deficyt pod kontrolą?
Po pierwsze: dzięki zdyscyplinowaniu wydatków budżetowych. Tam gdzie to możliwe - a więc w wydatkach, których zmiana nie wymaga zmiany ustawy - utrzymujemy poziom wydatków z roku 2009, jeśli chodzi o wydatki osobowe, a jeśli chodzi o wydatki inwestycyjne i rzeczowe, ograniczamy je o 10 proc. Należy pamiętać, że rząd może zmienić bez ustawy poziom jedynie 25 proc. wydatków. Reszta wymaga zgody prezydenta.
Po drugie: przeprowadzamy ważną z punktu widzenia rozwoju gospodarczego Polski reformę - czyli wielki program prywatyzacji. To jedyna tak duża reforma, którą rząd może przeprowadzić bez zgody opozycji i prezydenta - choć i w tym zakresie prezydent próbuje stosować swoiste liberum weto. Jeśli w tym i przyszłym roku uda się osiągnąć przychody z prywatyzacji na poziomie 28,5 mld złotych, unikniemy przekroczenia limitu 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Wobec tego
prywatyzacja jest kluczowym elementem powodzenia planu konsolidacji finansów publicznych.
Po trzecie: przyjmujemy bardzo ostrożne prognozy wzrostu gospodarczego. Jak już wspomniałem, z naszych obliczeń wynika, że w tym roku Polska będzie rozwijać się w tempie 0,9 proc.. Mimo że większość analityków zwiększa teraz swoje prognozy dla Polski na przyszły rok do poziomów dużo powyżej 1 proc., my zakładamy ostrożnie, że w przyszłym roku
wzrost gospodarczy wyniesie 1,2 proc. Do takiego poziomu dostosowujemy też wielkość szacowanych wpływów podatkowych.
Po czwarte: utrzymujemy dyscyplinę finansową całego sektora finansów publicznych. Poziom deficytu sektora w przyszłym roku wzrośnie o blisko 1 proc., a może nawet mniej. To kluczowe z punktu widzenia wiarygodności Polski na rynkach finansowych.
Po piąte: przygotowujemy szereg innych zmian mających na celu konsolidację finansów publicznych. Zmian, które albo znajdą większość parlamentarną wystarczającą do odrzucenia weta prezydenckiego, albo nie powinny budzić oporów ze strony samego prezydenta.
Wszystkie te działania zapewnią równolegle konsekwentną konsolidację finansów publicznych i przyśpieszenie rozwoju gospodarczego Polski.
* Tytuł pochodzi od redakcji