Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Prezydent uczestniczył w obchodach 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Wczoraj otworzył seminarium historyków i dziennikarzy "Rocznice w polskiej polityce pamięci". Kaczyński nie negował, że 1 września oczy europejskich mediów zwróciły się na
Westerplatte, gdzie spotkało się 20 przywódców, w tym kanclerz Niemiec i premier Rosji, ale zadał pytanie: "I co tam się zdarzyło?".
Według niego przekaz, jaki usłyszała Europa, to: "Ład wersalski był przyczyną II wojny światowej. Tam usłyszeliśmy, że nowa Wielka Europa potrzebuje rusztowania. To jest taki typ rusztowania, na którym co najwyżej dla Polski może być stryczek" - mówił prezydent, nawiązując do przemówienia Władimira Putina. To premier Rosji twierdził, że korzenie wojny tkwiły w traktacie wersalskim, który upokorzył wielki naród niemiecki.
Prezydent zaznaczył jednak, że 70. rocznica wybuchu II wojny światowej odegrała rolę dla nas, Polaków, w płaszczyźnie symbolicznej i istotną z punktu widzenia międzynarodowego. Tu zastrzegł jednak, że "będzie to rola inna niż zamierzona".
Prezydent zaznaczył, że jest zwolennikiem aktywnej polityki historycznej, która służy zmianie świadomości narodu. Taką skutek w jego przekonaniu odniosły na przykład obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego.
Trzy dni temu obchody skrytykował prezes
PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem premier
Donald Tusk w ogóle nie powinien zapraszać na Westerplatte Władimira Putina.