http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Róża dla rodziców

Ewa Mikulec, Piotr Żytnicki, vis, Poznań
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-04 07:49

Odebrana rodzinie z Błot Wielkich córeczka może wrócić do domu. Nie ma też podstaw do odebrania starszych dzieci - taka jest opinia biegłych w sprawie noworodka, którego historię śledzi od miesiąca cała Polska

Wioletta Woźna - matki małej Róży
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Wioletta Woźna - matki małej Róży
Rodzinie Szwaków z Błot Wielkich sąd odebrał Różę sześć dni po jej narodzinach. Na podstawie opinii szpitala i kuratorki tłumaczył to bałaganem w domu i nieporadnością rodziców. W sądzie w Szamotułach toczy się postępowanie o odebranie Szwakom praw rodzicielskich. Róża jest w rodzinie zastępczej.

Szwaków broni miejscowy proboszcz, sołtys i 300 sąsiadów. Wysłali apel o pomoc do ministra sprawiedliwości, prezydenta i premiera.

Rodzinę zbadali też biegli z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Poznaniu. Ich opinia w sprawie Szwaków trafiła do sądu we wtorek. - Z opinii wynika, że nie ma podstaw do odebrania rodzicom starszych dzieci, a Róża powinna wrócić do domu. Wystąpię do sądu o jak najszybsze oddanie dziecka rodzicom - mówi rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

Krzysztof Józefowicz, prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu, powiedział PAP, że biegli zalecają powrót dziecka do rodziców, ale "pod warunkiem że rodzina ta otrzyma istotną pomoc z zewnątrz".

Róża ma szansę wrócić do domu najwcześniej 18 września. Tego dnia sąd zajmie się wnioskiem o zwrot dziecka rodzicom.

Rzecznik praw dziecka spotkał się wczoraj z rodziną Róży, dziećmi w miejscowej szkole i powołanym przez burmistrza Wronek "sztabem" ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc Szwakom. - W szkole usłyszałem, że nic nie wskazuje na to, by rodzice byli wychowawczo niewydolni. Nauczyciele mówią, że dzieci uczą się dobrze, nie chodzą brudne, zaniedbane, ojciec regularnie dowozi je do szkoły - relacjonował Michalak.

Tydzień temu okazało się, że lekarze w szamotulskim szpitalu wysterylizowali uśpioną podczas porodu mamę Róży. Jak twierdzą Szwakowie - bez pytania. Sterylizacja jest w Polsce zabroniona, można ją wykonać tylko, jeśli życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Szamotułach. Ale jak dowiedziała się "Gazeta", przekaże śledztwo do poznańskiej prokuratury okręgowej. Ta powoła zespół biegłych, którzy ocenią, czy lekarze rzeczywiście mieli prawo wysterylizować matkę Róży bez jej wiedzy i zgody. - Chodzi o ustalenie, czy istniało bezpośrednie niebezpieczeństwo dla jej życia i zdrowia. Dopiero potem zapadnie decyzja, czy postawić lekarzom zarzuty - mówi zastępca prokuratora okręgowego Mariusz Orlicki. Potwierdza, że w zabezpieczonej dokumentacji nie ma zgody na sterylizację, a jedynie na cesarskie cięcie i poszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się groźne komplikacje.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':