http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Blidy. Śladowe pytania o ABW

knysz, w
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-04 07:49

- Mogła być umowa między ABW i Barbarą Kmiecik - uważa Ryszard Kalisz, szef komisji śledczej ds. śmierci Barbary Blidy

Siemianowice, dom Barbary Blidy
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Siemianowice, dom Barbary Blidy
Brak jest śladów, że agenci ABW odwiedzali w areszcie Barbarę Kmiecik - śląską bizneswoman i przyjaciółkę Barbary Blidy. Jak napisała wczoraj "Gazeta", na liście osób mających z nią wtedy kontakt nie ma wpisanego żadnego funkcjonariusza ABW. Choć przed komisją śledczą zeznali, że u Kmiecik w areszcie byli aż dziewięć razy (protokół przesłuchania jest tylko jeden!).

Tymczasem to właśnie po odwiedzinach agentów służb specjalnych Kmiecik wyszła na wolność i zeznała przeciwko Blidzie. Potem prokuratura postawiła zarzuty b. posłance SLD (zastrzeliła się 25 kwietnia 2007 r., gdy do jej domu weszła ekipa ABW).

Co na to Ryszard Kalisz, szef komisji śledczej ds. śmierci Barbary Blidy? Mówiąc o Kmiecik, używa inicjału K., bo ma ona postawione zarzuty: - Jeżeli funkcjonariusze ABW, odwiedzając K. w areszcie, wykonywali czynności dochodzeniowo-śledcze i ich nie protokołowali, to znaczy, że były nielegalne. Ale do K. chodzili funkcjonariusze wydziału operacyjnego. Ich działania nie muszą być protokołowane. Z tego wnioskuję, że ABW rozpracowywała siedzącą w areszcie Barbarę K. operacyjnie. K. po bardzo szybkim wyjściu z aresztu mogła przypuszczać, że zawdzięcza to Agencji. I wtedy złożyła zeznania obciążające Blidę. Czyli mogła być umowa między funkcjonariuszami Agencji a Barbarą K.: my ci załatwimy wyjście, a ty obciąż Blidę.

I obciążyła: pośrednictwem w przekazaniu łapówki 80 tys. zł prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej.

Kto mógł dać zgodę na działania operacyjne wobec Kmiecik? - pytamy szefa komisji.

Kalisz: - Ta sprawa już wtedy była ważna dla PiS-owskiej góry. Sądzę, że wiedzę o tym mógł mieć ówczesny szef ABW Witold Marczuk. Spytamy go o to na posiedzeniu komisji.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':