Podczas wtorkowej konferencji prasowej Piotr Farfał, p.o. prezesa TVP, zachowywał się jak na wiecu politycznym i uderzał w wysokie tony. - Macie dziś okazję do bycia świadkami historycznego wydarzenia. Oto powstaje pierwsza bezpłatna i powszechna platforma nadawcy publicznego w Polsce. To wielka rzecz, z której należy się cieszyć. Da ona 38 mln Polaków dostęp do wszystkich kanałów telewizji publicznej i do wybranych kanałów naszej konkurencji - powiedział p.o. prezesa TVP, ogłaszając start nowego przedsięwzięcia. - Dziękuję zespołowi! Włożyliście w ten projekt sporo serca i pracy i nikt nigdy wam tego nie zabierze. Nikt i nigdy! - zapewniał.
Na początek za darmo W pierwszym etapie budowy platformy TVP zaoferowała widzom odbiór własnych kanałów: TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVP Sport, TVP HD, TVP Kultura, TVP Historia oraz TVP Polonia. Dołączy do nich TVP Seriale, nad którym spółka obecnie pracuje i w ciągu najbliższych dni ma skierować do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wniosek o koncesję dla tego kanału.
Szefowie TVP deklarują, że te programy oraz TV Puls i TV Trwam są już dziś dostępne na satelicie Astry w systemie niekodowanym.
W połowie grudnia oferta platformy TVP ma poszerzyć się o: TVN, TVN 7 oraz Polsat i Polsat 2. Ich sygnał będzie już zakodowany i do odbioru abonenci platformy będą potrzebowali specjalnej karty, za którą przyjdzie im jednorazowo zapłacić 50 zł. Również od 15 grudnia TVP ma zacząć wprowadzać do swego pakietu kanały płatne objęte miesięcznym abonamentem. Jakie? Ich nazw nie ujawniono. Farfał twierdzi, że do tej pory udało mu się podpisać listy intencyjne z zaledwie kilkoma nadawcami. - Mamy zapewnione dziewięć kanałów płatnych, a docelowo ma ich być ok. 20 - powiedział szef TVP. Co ciekawe, telewizja publiczna twierdzi, że płatne kanały na jej platformie będą dostępne a la carte, czyli abonent będzie musiał zapłacić tylko za te stacje, które sam wybrał, bez konieczności płacenia za pozostałe.
- Nasz projekt jest skierowany do osób, którym na początek wystarczy ok. 20 bezpłatnych kanałów i drugie tyle niskopłatnych. Nie jesteśmy oczywistą konkurencją dla platform komercyjnych. W każdym razie nie będziemy rywalizować o widza, który chce mieć 100-200 programów i jest gotów płacić za to 150 zł miesięcznie - zaznacza Farfał. Kosztów uruchomienia platformy nie ujawnia, twierdząc, że nowy projekt musi "nie tyle zarabiać, co się bilansować". Zdradza jedynie, że w ciągu pierwszego roku działalności ma ona pozyskać 700-900 tys. abonentów.
W odróżnieniu od trzech działających na rynku platform TVP nie będzie oferowała swoim abonentom zestawów do odbioru satelitarnego, lecz jedynie karty. Przyszli klienci nowej platformy sami będą musieli kupić w sklepie dekodery i anteny, a nadawca publiczny jedynie ustali wymogi techniczne, które musi spełniać ten sprzęt. - W ten sposób nie ponosimy bardzo dużych kosztów - podkreśla Wiesław Łodzikowski, dyrektor biura technologii, inwestycji i zakupów TVP oraz szef powstającej platformy.
TVP wybiera SES Astra Nie oznacza to jednak, że TVP nie ponosi żadnych kosztów. Piotr Farfał, p.o. prezesa TVP, przedłużył bowiem umowę z luksemburskim operatorem satelitów SES Astra. W ten sposób telewizja publiczna wydłużyła okres wynajmu dwóch transponderów na satelicie Astra 1KR o kolejne cztery lata, do 2014 i 2015 r. Według naszych nieoficjalnych informacji umowa zawiera opcję na wynajem kolejnych pojemności na satelitach luksemburskiej firmy.
Oznacza to, że każdy następny zarząd, o ile będzie chciał kontynuować budowę platformy, będzie robił to na satelitach SES Astra. Pozostali więksi nadawcy (TVN, Polsat) oraz platformy cyfrowe (Cyfrowy Polsat, Cyfra+ oraz N) korzystają z usług konkurencyjnego operatora, firmy Eutelsat.
Umowa TVP z operatorem satelitów miała wygasnąć za rok, ale Farfał bardzo spieszył się z jej podpisaniem. Witold Kołodziejski, szef KRRiT, apelował do p.o. prezesa telewizji publicznej o niepodejmowanie żadnych zobowiązań do czasu, aż ukonstytuuje się nowa rada nadzorcza. Jednak ta, obsadzona ludźmi lewicy i PiS, chce pozbawić Farfała fotela prezesa już na swoim pierwszym posiedzeniu, które zaplanowano na dziś.
Problemem może być koncesja dla operatora platformy cyfrowej, której TVP wciąż nie ma. Wniosek w tej sprawie spółka złożyła dopiero we wtorek rano, a Farfał jest w konflikcie z radą.
Tania platforma, drogi sprzęt TVP wchodzi na konkurencyjny rynek, wart ok. 2,4 mld zł. Obecnie jest on podzielony przez trzech graczy: Cyfrowy Polsat, Cyfrę+ oraz N. Ale już w najbliższych tygodniach konkurencja jeszcze bardziej się zaostrzy, gdyż do startu własnej platformy szykuje się Grupa TP, o czym informowaliśmy wczoraj. Analitycy szacują, że na koniec tego roku trzy działające obecnie platformy mają obsługiwać 5,3 mln abonentów.
Główną zaletą platformy TVP ma być tania lub wręcz darmowa oferta programowa. W takim kształcie to przedsięwzięcie ma konkurować przede wszystkim z najtańszym pakietem Cyfrowego Polsatu (jego użytkownicy płacą po 10 zł miesięcznie) oraz z Telewizją na Kartę platformy N (która kosztuje 10-16 zł miesięcznie).
Jednak konkurenci zwracają uwagę na to, że sprzęt wymagany do odbioru oferty TVP na razie nie jest tani. - Najtańszy odbiornik satelitarny, który pozwala odbierać sygnał HD w standardzie technicznym wyznaczonym przez TVP, kosztuje teraz 750 zł. Wątpię, żeby z taką barierą wejścia udało im się pozyskać 700-900 tys. abonentów w pierwszym roku - mówi Tomasz Berezowski, wiceprezes zarządu N ds. technicznych. Zwraca on uwagę na to, że producenci takich odbiorników muszą wprowadzić je na polski rynek na własne ryzyko, gdyż nadawca publiczny nie zamierza sam oferować klientom dekoderów.
- Całkowity koszt pakietu w TVP będzie wysoki ze względu na cenę dekodera obsługującego standard MPEG4, dlatego nie ma powodu by odbiorca wybrał tą platformę, skoro konkurenci mają dużo bogatsze oferty za korzystniejszą cenę - komentuje Paweł Gierczak z Deutsche Banku.