http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kółko i krzyżyk na drogę

Artur Włodarski
2009-09-06, ostatnia aktualizacja 2011-12-17 12:21

Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, jeden z największych grzechów kierowców
Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, jeden z największych grzechów kierowców
Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Na naszych drogach tracimy czas, nerwy, zdrowie i życie. Wiarę w innego człowieka i nadzieję na lepsze jutro. A co zyskujemy? Prawdę o sobie. Rozmowa z Andrzejem Markowskim, psychologiem ruchu drogowego

Zatłoczona Szosy Lubicka w Toruniu
Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Zatłoczona Szosy Lubicka w Toruniu
Autostrada A4, odcinek Wrocław - Opole
Fot. Pawe3 Kozio3 / AG
Autostrada A4, odcinek Wrocław - Opole
Co najbardziej pana dziwi jako kierowcę?

- Mógłbym powiedzieć, że już nic mnie nie dziwi, ale owszem: kobiety. Proszę zauważyć, jak rzadko przepuszczają innych. Po części dlatego, że przyzwyczaiły się, iż to one są przepuszczane.

Może kobiety nie przepuszczają, bo biorą odwet na mężczyznach. Tyle razy widziały bezczelnie wpychających się mężczyzn, że nie zamierzają czynić wobec nich żadnych gestów, bo i tak nie zostałoby to docenione.

- Jest rodzaj pań, które celują w takim podejściu - to bizneswoman. Są agresywne i zdecydowane. Jeżdżą szybko i ryzykownie. Słowem - jak mężczyźni. I powodują niemal tyle samo wypadków. Przejęły role męskie w innych obszarach życia, więc i jeżdżą po męsku. Kiedy im to tłumaczę, zaczynają się z siebie śmiać.

Ale to dotyczy nie tylko kobiet. Biznesmen, nauczyciel, dziennikarz - porządny, wydawałoby się, człowiek - siada za kierownicą i

- zmienia się. W żadnym innym miejscu nie tracimy tak łatwo kontroli nad sobą. Choć to do nas niepodobne, klniemy, karcimy, wygrażamy, złorzeczymy.

Szukając żony czy męża, warto więc sprawdzić, jak ten ktoś sprawuje się jako kierowca.

- Bo auto to jedno z niewielu miejsc, w których zapominamy o presji norm ograniczających nas w normalnym życiu. Czy przekraczając o 50 km/godz. dopuszczalną prędkość, czuje się pan jak przestępca? Nie. Stępia się autocenzura, wychodzą mankamenty osobowości, a nawet odzywają się atawizmy.

W cudzie techniki XX wieku?

- Właśnie dlatego. Auto to świeży wynalazek. Za kółkiem siedzimy od trzech-czterech pokoleń. Przepisy zmieniają się co parę lat, a i na drogach dużo się dzieje. Czujemy się jak w dżungli i tak się zachowujemy. Chcemy być najważniejsi w grupie, narzucić innym swoje reguły. A więc ponaglamy ich klaksonem, przeganiamy światłami z lewego pasa albo przeciwnie - narzucamy tempo, jadąc lewym pasem i nie dając się wyprzedzić.

Jak kierowcy tirów, kiedy jeden wyprzedza drugiego, jadącego 5 km/godz. wolniej.

- Wiedzą, że przy okazji blokują całą jezdnię. Ale właśnie o to chodzi. Chcą pokazać, że są panami sytuacji i że to inni muszą się podporządkować.

Alfred Adler, teoria dążenia do przewagi i mocy

- Powstała wcześniej, ale dobrze tłumaczy relacje na drodze. Dlaczego lubimy prowadzić auto, choć wymaga to ciągłego napięcia i koncentracji? Bo w roli kierowcy mamy poczucie władzy i kontroli nad sytuacją. Bo możemy kreować siebie. Bo wystarczy nacisnąć pedał gazu, by być szybszym, sprawniejszym, lepszym od innych.

Czterech na pięciu kierowców ocenia siebie jako dobrych lub doskonałych. Niemal tyle samo ocenia innych jako złych. Jest tylko jedno wytłumaczenie tej asymetrii: za kierownicą postrzegamy się lepszymi, niż w istocie jesteśmy.

- Tę asymetrię widać i w ocenie umiejętności, i w podejściu do prawa. Kiedy na pięćdziesiątce jedziemy setką, naszym jedynym zmartwieniem jest, czy nie namierzy nas radar, a nie to, czy zdołamy opanować pojazd w nagłej sytuacji.

Kiedy zaś siedzimy na ławce przed domem i widzimy kierowcę dublującego dozwoloną prędkość, myślimy - szaleniec! A jakby mu wybiegło dziecko? Czyli bardziej ufamy sobie niż innym.

Siebie oceniamy jako racjonalnych, innych jako lekkomyślnych i nieprzewidywalnych. Co ciekawe, jako piesi wytykamy kierowcom także te zachowania, których sami dopuszczamy się za kółkiem.

Słowem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Patrz: prawo i parlamentarzyści.

- Właśnie. Czy wyobraża pan sobie, by nasz premier, obojętnie - były, przyszły czy teraźniejszy - odpowiadał za przekroczenie prędkości? Wzorem np. premiera Finlandii, który zapłacił jakąś niebotyczną karę? Tam zakłada się, że będąc na świeczniku, świeci się przykładem. A więc pewnych rzeczy nie wypada tym bardziej. U nas odwrotnie - im wyżej siedzę, tym bardziej jestem ponad. A ponieważ przykład idzie z góry, to i zwykli ludzie zaczynają lekceważyć prawo. Moje reakcje mają mnie upodobnić do kogoś, kto stoi wyżej w hierarchii. On może, to i ja chcę.

Źródło: Duży Format
  • 2
  • 167 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    173 głosy

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy