http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W domu Wielkiego Brata

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2009-09-06, ostatnia aktualizacja 2009-09-04 11:46

Największy w Polsce eksperyment psychologiczny trwa

Makary Stasiak
Fot. Anna Bedyńska
Makary Stasiak

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Raz instruktorzy kazali robotnikom udawać psy, koty i króliki. Innym razem stanąć w kółku. Powiedzieli, że "pan kanclerz" obserwuje wszystko przez kamerę ze swojego biura w Łodzi.

Każdy miał trzymać w powietrzu krzesło tylko dwiema nogami o ziemię oparte. Na "start" trzeba było puścić swoje i łapać krzesło tego po lewej. Jak ktoś nie zdążył i siedzisko upadło - powtórka. Po trzech godzinach biegania instruktorka oświadczyła: obiadu nie będzie, dopóki się wszystkim nie uda.

Na to Janek Makulec, zastępca szefa "Solidarności" z PKS Kozienice, gruchnął swoim krzesłem o podłogę i oświadczył: - Pierdolę! 30 lat za kółkiem siedzę i królika doświadczalnego robić z siebie nie będę!

I tak go nie ominął wstyd, gdy po kilku dniach w Kozienicach pojawił się sam kanclerz, by wręczać dyplomy animatorom rozwoju podmiotowego.

Makulec wraz ze swym szefem z "Solidarności" Mirosławem Posłowskim odbierali certyfikaty, a koledzy za ich plecami chichotali, szczekali i przykładali po dwa zgięte palce do skroni, imitując królicze uszy.

- Proszę państwa! - zagaił niezrażony kanclerz. - Proszę nagrodzić oklaskami osoby, którym wręczę za chwilę dyplomy. Oto kandydaci na prawdziwych sprawców...

"Sprawca to... - jak opisuje Makary Stasiak -...źródło zdarzeń innych, niż wskazywałby na to naturalny bieg przyrody".

Idealny sprawca "tak organizuje interakcję z otoczeniem, że więcej uzyskuje, niż wydatkuje, działając na nie...".

Swą filozofię Stasiak nazwał Koncepcją Umyślnej Twórczości.

I całym 62-letnim życiem dowodzi jej słuszności.

1. JAK HARTOWAŁA SIĘ STAL

Był założycielem, pierwszym rektorem, potem kanclerzem, a teraz jest prezydentem łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej, którą od miesiąca "Gazeta" (i nie tylko) opisuje jako lipną fabrykę niedouczonych magistrów.

Ta największa niepubliczna szkoła wyższa w Polsce nadała swemu twórcy funkcję profesora, choć Stasiak nie ma habilitacji.

Naukowcy i rektorzy innych uczelni oburzeni są faktem używania przez "samozwańczego prezydenta AHE" tytułu "profesor Makary Stasiak". Tak tytułują się profesorowie belwederscy, z habilitacją i nominacją od prezydenta RP.

Inni powinni podpisywać się: dr Jan Iksiński, profesor Wyższej Szkoły w...

Profesor bez cukru i soli

Prezydent Stasiak przyjmuje nas we własnym sekretariacie, zrelaksowany po porannym treningu jogi. Mocno ściska ręce, gładzi sarmacki wąs, wręcza przygotowane paczki z ostatnimi książkami swego autorstwa: "Twórczy i harmonijny rozwój człowieka", "Zarządzanie skierowane na podwładnego" i parę innych.

Idziemy w stronę wielkiego gabinetu przez wysoki korytarz dawnej fabryki włókienniczej Ferdynanda Goldnera. Zrujnowane za komuny gmaszysko zamieniło się w latach 1991-96 w architektoniczne cudo. Zdobiony nowoczesnymi rzeźbami dziedziniec pod szkłem, bezszelestne windy, wszędzie wysoki połysk.

Prezydent, zarazem właściciel Instytutu Postępowania Twórczego, do którego należy i uczelnia, i ten gmach, siada w głębokim fotelu. Niskim, męskim głosem pyta, czy nie mamy nic przeciwko temu, by spotkanie nagrywał operator z jego własnej telewizji - Patio TV.

Źródło: Duży Format
1 2 3 4 5 6 7 8 9  następne »
  • 1
  • 182 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    60 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':