Chcemy pamiętać, ale nie będziemy pamięci używać przeciwko komukolwiek. My pamiętamy i oczekujemy tej pamięci od wszystkich wokół nas żyjących, bo wiemy dobrze, że kto zapomni albo kto przekłamie tę historię, a ma władzę lub będzie miał władzę, przyniesie znowu nieszczęście - przedstawiał ideę uroczystości premier Donald Tusk.
Nigdy do tej pory obchody z okazji rocznicy 1 września 1939r. nie miały tak uroczystego charakteru. Po raz pierwszy w miejscu, gdzie padły pierwsze strzały w II wojnie światowej, zebrali się przywódcy 20 państw -w tym Niemiec i Rosji, które uczestniczyły w agresji. Przybyli na
Westerplatte kombatanci, harcerze, tysiące widzów. Byli prezydenci Lech Wałęsa,
Aleksander Kwaśniewski oraz pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki.
Uroczystości odbyły się też w innych miastach, m.in. w Wieluniu, na który spadły pierwsze bomby, jeszcze nim zostało ostrzelane Westerplatte.
Zaolzie to był grzech Po południu światowi przywódcy oddali hołd pierwszym poległym najstraszniejszej z wojen. Na grobach obrońców Westerplatte oraz ich dowódcy majora Henryka Sucharskiego został złożony wieniec, a każdy z gości zapalił lampkę.
Jeszcze w dniach poprzedzających uroczystość premier Tusk mówił, że samo to, iż taka wielka ceremonia odbywa się w Polsce, jest wielkim sukcesem, uświadamia bowiem całemu światu, że to 1 września 1939r. zaczęła się wojna - co nie wszędzie jest przyjmowane jako fakt.
Wszyscy jednak spodziewali się, że na Westerplatte padną mocne słowa. A to za sprawą ostatniego sporu rosyjsko-polskiego na temat interpretacji historii. Wbrew obawom większość wypowiedzi była spokojna, stonowana.
Uroczystość otworzył prezydent Lech Kaczyński. W swoim przemówieniu (
tekst przemówienia prezydenta Kaczyńskiego)nawiązał do tych ostatnich dyskusji. Przypomniał pakt monachijski i udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. - To był błąd, to był grzech - zaznaczył. I zwracając się do premiera Władimira Putina, stwierdził, że Polska nie boi się do tego przyznać.
Przypomniał również zbrodnię katyńską. - To miała być zemsta za rok 1920 -stwierdził. -Trzeba potrafić przyznać się do grzechów i nie stawiać w jednej płaszczyźnie decyzji o zamordowaniu 30 tys. ludzi z ofiarami tyfusu lub innych chorób. To nie jest droga do pojednania, która jest potrzebna nie tylko mojemu krajowi, ale i całej Europie - mówił do Putina.
Premier Donald Tusk przypomniał losy Polski, Gdańska w pierwszych dniach wojny (
tekst przemówienia premiera Tuska). Wspominał nie tylko walkę żołnierzy na Westerplatte, ale też ofiary pobliskiego obozu koncentracyjnego Stutthof i znajdujący się niedaleko miejsca, w którym mieszkał, cmentarz żołnierzy radzieckich. -Ci żołnierze nas wyzwolili, choć wolności dać nie mogli - stwierdził, zapewniając, że nasz kraj zawsze będzie o nich pamiętać.
Tusk, gdy mówił o II wojnie światowej, wspomniał o dziesiątkach, setkach tysięcy mieszkańców tych ziem, którzy zostali wypędzeni na początku wojny.
Putin stonowany Zaskakujące, ale w przemówieniu kanclerz Niemiec Angeli Merkel nie znalazło się ani słowo o niemieckich wypędzonych (
tekst przemówienia kanclerz Merkel). Merkel podkreślała, że Polska była krajem, który pod niemiecką okupacją cierpiał najdłużej.
- Pochylam głowę przed ofiarami II wojny światowej. Naszym zadaniem jest przyjęcie odpowiedzialności za to, co się stało - mówiła. Mówiła o cudzie, którym były po wojnie wyciągnięte do Niemiec ręce państw zwycięskich. Dziękowała krajom Europy Wschodniej, dzięki którym możliwe było zjednoczenie Niemiec.
Najbardziej oczekiwane wystąpienie premiera Rosji było stonowane (
tekst przemówienia premiera Putina). Putin przypomniał, że na 50 mln ofiar II wojny większość to byli obywatele ZSRR. Przypomniał, że w czasie zdobywania Gdańska w 1945 r. zginęło ich 57 tys. Chwalił bohaterstwo polskich żołnierzy.
Premier Rosji potępił pakt Ribbentrop-Mołotow, ale zaznaczał - tak jak w swoim poniedziałkowym tekście w"Gazecie Wyborczej" - że początek wojny to były spiski, intrygi i paktowanie z Hitlerem. Wezwał inne państwa, by tak jak
Rosja potępiły takie paktowanie.
Lech Kaczyński nie klaskał po przemówieniu Putina.
Obchody trwały prawie dwie godziny. Julia Tymoszenko, premier Ukrainy, kraju, który stracił 10 mln obywateli, mówiła m.in. o roli "Solidarności". Premier Francji François Fillon stwierdził, że to Polska "stanęła w obronie honoru Europy". Fillon przypominał polskich żołnierzy, którzy walczyli na wszystkich frontach II wojny. A na koniec Frederik Reinfeld, szef rządu przewodniczącej Unii Europejskiej Szwecji, stwierdził, że Zjednoczona Europa powinna zawsze pamiętać, jak i dlaczego wybuchła II wojna światowa.
Po południu w Dworze Artusa Donald Tusk wydał przyjęcie dla gości. Spotkał się osobno z premierami Ukrainy, Białorusi i Szwecji.
Uroczystości odbyły się bez manifestacji. W Krakowie grupki demonstrantów pojawiły się przed konsulatami Niemiec i Rosji. W Gdańsku przed hotelem, gdzie gościła rosyjska delegacja, manifestowała grupka młodych ludzi. Jeden z nich, przebrany za penisa, krzyczał: "Putin -morderca". Okazał się nim Michał Rachoń -działacz PiS i rzecznik prasowy
MSWiA z czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego.