Dlaczego tu i teraz, dziś 1 września, w Gdańsku, a nie gdzie indziej i kiedy indziej zebrali się przywódcy Europy? Dlaczego w Gdańsku i dlaczego 1 września zebrali się przywódcy Polski z lat dawniejszych, dlaczego tu, w Gdańsku 1 września spotkali się kombatanci i ludzie młodzi? Bo w Gdańsku, 1 września zaczęła się największa tragedia w dziejach ludzkości, a tę tragedię, ślady, znaki tej tragedii, zwiastuny tej tragedii o globalnym wymiarze są wszędzie tutaj w zasięgu wzroku. Tutaj, tuż obok nas polegli pierwsi żołnierze, ofiary nazistowskiej napaści na Polskę. Dokładnie tu, w tym miejscu.
Ale wystarczy sięgnąć wzrokiem stąd trochę dalej, żeby zobaczyć druty kolczaste, które grodzą obóz w Stutthofie, takich obozów koncentracyjnych ta wojna przeciwko człowiekowi, przeciwko ludzkości wystawiła wiele. To w tym obozie, tak jak w wielu innych, w pogardzie i bez sensu ginęli Polacy, Rosjanie, Żydzi i
Niemcy.
Gdybyśmy sięgnęli wzrokiem w drugą stronę, ale też niedaleko, zobaczylibyśmy las koło niedużej, kaszubskiej wioski Piaśnicy, to tam w ciągu pierwszych tygodni wojny zwieziono tysiące ludzi, polskich nauczycieli, inżynierów, nauczycieli, inżynierów, ale także żołnierzy, elity, ale też osoby niewinne i je rozstrzelano. W wielu miejscach, tu na Pomorzu, w gęstych lasach kryto tę straszliwą tajemnicę.
Ta wojna miała swoje tragiczne i ohydne oblicze, bo także w tej Piaśnicy Niemcy spod znaku swastyki zwozili setki i tysiące swoich rodaków, upośledzonych, chorych psychicznie i rozstrzeliwali ich w tych lasach.
To z wiosek i miast w pierwszych tygodniach wojny z Pomorza wypędzono dziesiątki, setki tysięcy Polaków z ich domów, w pierwszych tygodniach tej wojny. Ale jeśli sięgniemy wzrokiem też niedaleko, otóż koło mojego rodzinnego domu to zobaczymy cmentarz, cmentarz żołnierzy radzieckich, tysiące, dziesiątki tysięcy młodych ludzi zostawiło tutaj wczesną wiosną roku 1945 swoje życie. Jak już wspominałem, oddali życie za wyzwolenie, chociaż wolności nam nie przynieśli, ale składamy im także hołd i dbamy o ich groby.
Dlaczego mówię o tych gdańskich i pomorskich przykładach okrucieństw tej wojny? Dlatego, że bo wszyscy jesteśmy głęboko przekonani o tym, że pamięć o tych okrucieństwach, pamięć o zagładzie ludzi i całych narodów jest być może najważniejszą, najskuteczniejszą tarczą przeciw niebezpieczeństwu kolejnej wojny.
Nikt wśród nas, powiem więcej, nikt na świecie, kto będzie pamiętał o zdarzeniach tu z Gdańska roku 1939 i straszliwych zdarzeniach na całym świecie w tych latach i kto jest elementarnie odpowiedzialny, nie zrobi niczego, aby ten koszmar powrócił. Pamięć zakorzenia naszą wspólną odpowiedzialność za to, aby taka tragedia nigdy więcej nie nastąpiła.
Ale Gdańsk to przecież także miejsce nadziei. Widzę tu wśród wielu wybitnych Polaków Lecha Wałęsę, który jest żywym świadectwem tej nadziei, zwycięstwa tej wartości i wielu innych wartości, na których ufundowała się nowa Europa. To, że tu powstała "Solidarność", ale także to, że powstała Europa jako odrzucenie wojny i ponurych zasad, w imię których ta wojna wybuchła, możliwe jest tylko dzięki temu, że pamiętamy o tej wojnie i tych wartościach, w które uwierzyliśmy na nowo, aby już więcej takiej wojny nie było. To są najprostsze wartości. Ale tu w Gdańsku, 1 września wszyscy, od Moskwy po Rzym, od Londynu przez Paryż po Warszawę, od Sztokholmu do Słowenii, na Bałkany, od państw bałtyckich po
Stany Zjednoczone, wszyscy bez żadnego wyjątku, musimy dzisiaj powiedzieć, że je podzielamy, że te wartości uchronią nas przed tragedią, że wolność musi być zawsze lepsza od niewoli, że demokracja od dyktatury, że prawda od kłamstwa, że miłość od nienawiści, że szacunek od pogardy, i że zaufanie od nieufności. I na końcu, że solidarność od egoizmu.
Nie znam nikogo, kto siedziałby tu, w tych krzesłach, czy wśród was drodzy Rodacy, kto by tych wartości nie podzielał. Na nich ufundowaliśmy Europę, na nich możemy i musimy ufundować ład bezpieczeństwa, obejmujący nie tylko zjednoczoną Europę, ale cały kontynent z Rosją, Ukrainą, Białorusią. Jesteśmy tu po to, aby dać świadectwo, że mimo dramatów historii, mimo tragedii, jaką przeżyły nasze narody wierzymy w sens działania na rzecz pokoju i większego zaufania, inaczej żadne takie spotkanie nie miałoby sensu.
Chcę powiedzieć, że różne interpretacje historii są uprawnione, każdy ma swoją pamięć, choć fakty, które różnie interpretujemy są jedne. Chcemy pamiętać o tych faktach, nie żeby historii używać przeciwko komuś, tylko żeby historia stała się fundamentem pokoju, prawda o tych zdarzeniach, żeby stała się fundamentem pokoju. Przypominamy dzisiaj zagładę Żydów, składamy hołd milionom poległych i pomordowanych, pamiętamy Gdańsk zburzony w 90 proc., Kijów, Leningrad, Drezno, my Polacy szczególnie pamiętamy naszą Warszawę. Pamiętamy także słowa, które być może były symbolicznym początkiem tej z najstraszliwszej z wojen. Adolf Hitler w przeddzień paktu Ribbentrop-Mołotow 22 sierpnia, na spotkaniu ze swoimi generałami powiedział coś, co było tak naprawdę istotą tej wojny, istotą tego koszmaru, powiedział, że z kłamstwa nikt zwycięzców nie będzie rozliczał. Powiedział zero współczucia dla słabych, powiedział, że tylko silny ma rację. Nie ma w tym ładzie, który wspólnie chcemy zbudować, miejsca dla takich myśli.
Zbudowaliśmy w Europie i chcemy zbudować na świecie ład, w którym nie silny ma rację, ale ma rację ten, kto ma rację. Nie zwycięzca mówi, co leży w jego interesie przeciwko prawdzie, tylko wszyscy bez wyjątku prawdy szukamy. Jeśli chcemy wspólnie zbudować ład bezpieczeństwa musimy odrzucić pokusę dominacji silnego nad słabym, musimy uwierzyć w tę zasadę, która ufundowała zjednoczoną Europę, w której nie ma miejsca dla pogardy dla słabszego tylko dlatego, że jest słabszy.
Chcę powiedzieć na koniec, że nie byłoby sensu organizowania tego ważnego dla Polaków i Europejczyków spotkania, gdyby nie moja i sądzę nasza wspólna wiara, że salwy, które przed chwilą usłyszeliśmy tu na
Westerplatte będą się powtarzały wyłącznie jako salwy honorowe, że jesteśmy tu po to, aby wbrew trudnej historii, wbrew złym pokusom zbudować między sobą zaufanie. Jesteśmy tu po to, aby powtórzyć te słowa, które od dziesięcioleci tu są uwiecznione na Westerplatte - nigdy więcej wojny.