Występujący w filmie ekspert generał Lew Sockow ze Służby Wywiadu Zagranicznego pokazywał przed kamerami przetłumaczony na język rosyjski bliżej nie określony polski dokument z 1937 roku, który miał wskazywać na konieczność destabilizacji sytuacji w Związku Radzieckim.
W filmie kilkakrotnie "cytowano" domniemane słowa przedwojennego ministra Spraw Zagranicznych Józefa Becka. Miały być one dowodem na to, że sympatyzował on z Niemcami.
Z filmu można też dowiedzieć się, że Hitler "zezwolił" na zabranie przez Polskę części Czechosłowacji. "Przecież Polacy już przez wiele lat byli wiernymi przyjaciółmi Rzeszy"- dowodził lektor czytający scenariusz filmu.
Cały dokument mówił o mądrości Stalina w podejmowaniu decyzji przed drugą wojną światową. Autorzy filmu zarzucali Zachodowi uległość wobec Hitlera i dowodził, że władze radzieckie do ostatniej chwili próbowali zawrzeć sojusz z Francją i Wielką Brytanią wymierzony przeciwko Niemcom. Gdy do tego nie doszło, Moskwa podpisała z Berlinem Pakt Ribbentrop-Mołotow, który- według generała Sockowa- oddalał widmo wojny i dawał Związkowi Radzieckiemu terytoria, które "przydały się" podczas hitlerowskiej agresji w 1941 roku.
Źródło: Gazeta Wyborcza