http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Merkel nie boi się wyborczej porażki

Bartosz T. Wieliński
2009-09-01, ostatnia aktualizacja 2009-08-31 17:14

- Niech pani kanclerz pokaże więcej pasji - wzywają politycy CDU. Partia jest w lekkiej panice, bo w niedzielę w wyborach lokalnych doznała bolesnych porażek

Angela Merkel
Fot. POOL REUTERS
Angela Merkel
SERWISY
Chodzi o landtagi we wschodnioniemieckiej Turyngii i zachodnim Kraju Saary. W pierwszym z tych landów CDU dostało 31 proc. czyli o 11 proc. mniej niż w poprzednich wyborach, a pracę najprawdopodobniej utraci dotychczasowy premier Dieter Althaus. W Kraju Saary chadecy dostali 34,5 proc. czyli o 13 proc. mniej głosów niż poprzednio. Także tu najprawdopodobniej nastąpi zmiana premiera.

Choć w obu landach CDU jest najsilniejszą partią, to jej dalsze rządy stoją pod znakiem zapytania. SPD ogłosiło, że w Turyngii i Kraju Saary stworzy koalicję z postkomunistyczną Lewicą. I tu, i tu te dwie partie mają razem więcej głosów niż CDU i ich naturalny sojusznik, czyli liberałowie.

Dlatego wczoraj w berlińskiej centrali chadecji panował spory niepokój. Wybory do Bundestagu odbędą się równo za cztery tygodnie i wielu obserwatorów odebrało niedzielne porażki jako sygnały ostrzegawcze. Chadecja jak na razie góruje w ogólnoniemieckich rankingach (37 proc. CDU, 22 proc. SPD), ale wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Frustracja w trzymanej przez Merkel żelazną ręką CDU jest tak duża, że kilku polityków odważyło się głośno wyrazić niezadowolenie. - Merkel musi prowadzić kampanię ostro, więcej mówić o programie, atakować naszych przeciwników - mówi chadecki europoseł Manfred Weber.

- Nasza kampania jest bez wyrazu. Merkel powinna ostro poruszać tematy gospodarcze, tymczasem koncentruje się wyłącznie na sobie - dodaje poseł Josef Schlarmann. Po cichu politycy twierdzą, że są przerażeni pasywnością swojej partii.

Na to, że kampania wyborcza Merkel nie ma wyrazu, działacze CDU utyskują od dawna. Obserwatorzy tłumaczyli to z jednej strony ostrożnością pani kanclerz, z drugiej przekonaniem, że i tak wygra wybory, bo SPD trawi najgorszy w jej historii kryzys. Wieści nadchodzące z prowincji ani krytyka partyjnych kolegów nie zmieniły podejścia Merkel do kampanii. Wczoraj publicznie uznała, że mimo strat to CDU ma w landach największe poparcie.

- Jeśli chodzi o program, to od początku jesteśmy zgodni, że dla nas najważniejszy jest wzrost gospodarczy i walka o miejsca pracy. Podczas kampanii chcę rozmawiać z ludźmi i nie będę bardziej agresywna - powiedziała po posiedzeniu prezydium CDU.

Skąd ta pewność siebie pani kanclerz? Jeden z polityków chadecji powiedział nam wczoraj, że Merkel większą wagę niż do wyborów w Turyngii i Kraju Saary przywiązuje do wczorajszych wyborów komunalnych w Nadrenii Północnej-Westfalii. - W tym landzie mieszka 20 proc. Niemców - twierdzi nasz rozmówca. - To kraj w pigułce i wybory wygrała tam CDU. Naszym zdaniem w Turyngii i Kraju Saary przegrała nie partia, lecz jej lokalni przywódcy, i to tacy, po których Merkel płakać nie będzie - usłyszeliśmy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':