Jeszcze w 2008 r. stosunki z Berlinem dobrze albo bardzo dobrze oceniało 66 proc. badanych. W tym roku ta liczba skurczyła się aż o 8 proc. Można mówić o trendzie - jeszcze dziewięć lat temu o tym, że stosunki polsko-niemieckie układają się pomyślnie, było przekonanych aż 83 proc. Najgorzej stosunki ocenia stare pokolenie, najlepiej generacja 30-latków.
Wyniki sondażu są zaskoczeniem. W 2008 r. po przejęciu władzy przez PO stosunki na linii Berlin-Warszawa mocno się ociepliły. Tymczasem społeczeństwo ma do nich bardziej krytyczny stosunek niż za rządów
PiS. Rośnie też liczba Polaków twierdzących, że
Niemcy realizują swoje interesy kosztem innych państw - takiego zdania jest 54 proc. badanych. Rok temu było ich o połowę mniej.
- Być może właśnie to jest konsekwencja rządów PiS. Poprzedni rząd instrumentalizował stosunki z Niemcami, z wrogości do Niemiec zrobił instrument w swojej polityce - wyjaśnia dr Jacek Kucharczyk, szef Instytutu. - Z drugiej strony być może Polacy stali się bardziej pragmatyczni. Stosunki z Niemcami oceniano najlepiej, gdy wchodziliśmy do UE i byliśmy Berlinowi wdzięczni za pomoc. Teraz Polacy widzą wiele niezałatwionych polsko-niemieckich spraw, jak chociażby Gazociąg Północny. To przekłada się na ich stosunek do Niemiec.
Polacy rzadziej za to przyznają, że na stosunki z Niemcami ma wpływ II wojna światowa. Rok temu było to 43 proc. badanych, w tym roku tylko 39 proc. Najmniej Polaków wypominało Niemcom wojnę tuż po wejściu Polski do UE (34 proc.). Chodzi głównie o ludzi w wieku powyżej 40 lat.
- Można powiedzieć, że szklanka nie jest do połowy pusta, tylko pełna. Wciąż ponad połowa Polaków dobrze odbiera stosunki polsko-niemieckie - mówi Cornelius Ochmann z niemieckiej fundacji Bertelsmanna. - Zmiany w sondażach mają raczej charakter sezonowy. Polaków drażni zbliżenie między Berlinem a Moskwą. Ludzi na Śląsku irytują np. sygnały, że Niemcy są gotowi zamknąć fabrykę
Opla w Gliwicach, by uchronić fabryki koncernu u siebie. Takie spory jednak szybko wygasają.