http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie możemy dać się zwariować

Rozmawiał w Moskwie Wacław Radziwinowicz
2009-09-01, ostatnia aktualizacja 2009-08-31 16:00

Mamy wielkie nadzieje na to, że uda się nam bardzo polepszyć stosunki między Polską i Rosją - mówi Jerzy Bahr, ambasador Polski w Rosji

Jerzy Bahr, ambasador Polski w Rosji
Fot. S3awomir Kaminski / AG
Jerzy Bahr, ambasador Polski w Rosji
Pierwsza oficjalna wizyta Władimira Putina w Polsce. Ówczesny prezydent Rosji
w styczniu 2002 r. złożył w Warszawie kwiaty, m.in. pod pomnikiem Armii Krajowej
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Pierwsza oficjalna wizyta Władimira Putina w Polsce. Ówczesny prezydent...
Druga wizyta Putina w naszym kraju. W styczniu 2005 r. prezydent Rosji wziął
udział w obchodach 60. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau
Fot. Wojciech Olkuonik / AG
Druga wizyta Putina w naszym kraju. W styczniu 2005 r. prezydent Rosji...
Wacław Radziwinowicz: Czego możemy spodziewać się po wizycie premiera Władimira Putina w Polsce? Jakie porozumienia zostaną podpisane?

Jerzy Bahr: Tym razem nie nastawialiśmy się na podpisanie dużej liczby porozumień. Najważniejsze jest przecież to, że wizyta w naszym kraju jednego z najważniejszych przywódców Rosji odbędzie się po prawie ośmiu latach przerwy. Władimir Putin był przecież u nas wtedy jako prezydent, w styczniu 2002 r. Przyjeżdżał wprawdzie jeszcze w 2005 r., ale nie na rozmowy, tylko na uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia nazistowskiego obozu śmierci Auschwitz. Więc fakt, że jedzie do nas teraz, i to w tak ważnym momencie, kiedy obchodzimy 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, ma wielkie symboliczne znaczenie.

Mamy wielkie nadzieje na to, że uda się nam bardzo polepszyć stosunki między naszymi krajami. Przy tym mam na myśli nie tylko samą wizytę Putina, lecz i wydarzenia, które nastąpią po niej - choćby zapowiedziane na 18 i 19 września polsko-rosyjskie Forum Regionów, czyli konferencję poświęconą współpracy regionalnej.

To nadzieje, a konkretne dokumenty?

- Po kilkunastu latach negocjacji udało się przygotować ostateczne porozumienie o swobodnym przepływie statków na Zalewie Wiślanym. I ono będzie podpisane w czasie wizyty Putina.

Jednostki wszystkich bander będą mogły przechodzić z Bałtyku przez rosyjską Cieśninę Piławską do portu w Elblągu?

- Struktura dokumentu jest dosyć niezwykła, ale porozumienie dotyczy wszystkich bander. Ono jest bardzo ważne dla rozwoju regionów północno-wschodniej Polski, kontaktów z sąsiadującym z nimi obwodu kaliningradzkiego.

Być może w czasie wizyty premiera Rosji uda się też podpisać porozumienie o współpracy atomowej, a konkretnie usuwaniu odpadów z reaktora badawczego w Świerku. Niedawno w Moskwie był prof. Michał Waligórski, szef naszej agencji atomistyki.

Mamy nadzieję, że może uda się też podpisać protokół o współpracy kulturalnej między naszymi krajami na następne trzy lata. Prace nad porozumieniem atomowym i kulturalnym wciąż jednak trwają i niewykluczone, że nie uda się ich ostatecznie przygotować.

A sprawa kontraktu gazowego?

- To oczywiście w kontaktach między naszymi krajami bardzo ważna sprawa. Ale nie wiem, w jakim zakresie będą o niej rozmawiać premierzy Polski i Rosji. Możliwe, że szefowie rządów powiedzą, iż kontrakt gazowy będzie przedmiotem naszych dalszych negocjacji. Spodziewamy się, że wkrótce do Moskwy na rozmowy o gazie przyjedzie wicepremier Waldemar Pawlak. Poza negocjacjami na szczeblu rządowym o gazie wciąż rozmawiają ze sobą nasze i rosyjskie firmy.

Od kilku tygodni w mediach rosyjskich pojawiają się oburzające Polaków publikacje i wypowiedzi na temat paktu Ribbentrop-Mołotow, przyczyn wybuchu II wojny światowej i rzekomego sojuszu, który według niektórych rosyjskich ekspertów Polska potajemnie zawarła z Hitlerem. Jak powinniśmy reagować na tę kampanię?

- Przede wszystkim nie powinniśmy dać się zwariować. Historia II wojny i jej genezy jest opisana w tysiącach opracowań wydanych w dziesiątkach krajów, również w Rosji. A akurat w sposób najbardziej szokujący polską opinię publiczną wypowiadają się ci, którzy w środowisku historyków czy publicystów rosyjskich należą do drugiego czy trzeciego szeregu. My w Moskwie dokładnie widzimy, że nie są to ludzie o uznanym tu autorytecie. Moglibyśmy za to wyliczyć nazwiska wybitnych rosyjskich naukowców, którzy w tej materii wypowiadają się w sposób podobny do tego jak o genezie II wojny mówi historiografia światowa.

Mamy też w pamięci uczestnictwo historyków rosyjskich w poświęconych tej tematyce konferencjach międzynarodowych, także tej, która była niedawno organizowana w Polsce.

Problem w tym, że dziś w Rosji tuba, przede wszystkim telewizyjna, jest w rękach ludzi z trzeciego szeregu.

- Niestety. Do tego w mediach, również w Polsce, grają emocje. Każdego dnia czekają tam na coś nowego i spirala stale się nakręca. To jest bardzo niebezpieczne. Z drugiej strony trudno jest ostudzić te emocje, przypominając, że historia jest dla historyków, i to im trzeba ją zostawić.

Akurat wydarzenia sprzed 70 lat to jeszcze nie tylko domena historyków...

- Oczywiście. Są losem milionów ludzi, którzy w niej uczestniczyli, opisali ją. I dziś jesteśmy konfrontowani z wypowiedziami, które kłócą się nie tylko z dokumentami, lecz również z żywymi wciąż wspomnieniami, świeżą tradycją rodzinną milionów. Więc najnormalniej w świecie nie możemy się z nimi zgodzić.

Mamy do czynienia ze stekiem nonsensów, ale nie możemy się przecież odnosić do każdego z nich. Tym bardziej nie powinny tego robić struktury państwowe. To, co słyszymy, jest nie tylko daleko poza granicami prawdy historycznej, lecz również zdrowego rozsądku. Tak na dobrą sprawę zasługuje na ocenę nie tyle historyków, ile psychiatrów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':