http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dobre świadectwo rosyjskiej nauce

wysłuchał w
2009-08-31, ostatnia aktualizacja 2009-08-31 00:38

Dla "Gazety" prof. Adam Daniel Rotfeld, b. szef MSZ, współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy do spraw Trudnych

Adam Daniel Rotfeld, były szef polskiej dyplomacji
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Adam Daniel Rotfeld, były szef polskiej dyplomacji
To zarzut absurdalny. W czasach stalinowskich Piłsudskiego też nazywano agentem austriackim, niemieckim lub japońskim. To stara bolszewicka tradycja, by osobie, którą poddaje się krytycznej ocenie, przypinać łatkę agenta. Żadne historyczne dokumenty ani relacje nie dają jakichkolwiek podstaw, by Józefa Becka, który zanim został ministrem spraw zagranicznych, był oficerem polskiego wywiadu, nazywać niemieckim szpiegiem. Zaprzecza temu też jego stanowcza postawa wobec agresywnych planów Hitlera, którą symbolizuje przemówienie z 5 maja 1939 r. ze słynnym zdaniem, że pokój jest wartością, ale ważniejszy jest honor.

Pamiętajmy, że jeśli służby specjalne same z siebie coś ujawniają, to nie po to, by dać świadectwo prawdzie, ale by coś ukryć lub kogoś zdezawuować. Fakt, że tego rodzaju oszczerstwa publikuje oficjalnie rosyjski wywiad, wystawia dobre świadectwo rosyjskiej nauce. Ani w firmowanym przez SWR filmie, ani w zapowiadanej publikacji nie występują poważni historycy, którzy naprawdę zajmują się tą problematyką. Fakt, że w Rosji prowadzi się politykę historyczną przy pomocy służb specjalnych, świadczy o tym, że uczciwi rosyjscy naukowcy nie chcą mieć z tym nic wspólnego. Wiedzą, że rocznica, na potrzeby której konstruowane są te kłamstwa, minie, a oni, podpisując się pod nimi, skompromitowaliby swoje nazwiska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':