Wysłanie listu przez Agencję zapowiedział premier
Donald Tusk. To reakcja na wystąpienie Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji, która zapowiedziała na jutro (w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej) prezentację książki "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45". Mają się w niej znaleźć "analizy polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski, pisma polityczne i zapisy rozmów ambasadorów, raporty attaché wojskowych i wybór telegramów informacyjnych misji dyplomatycznych". Anonsując zbiór, SWZR zarzuciła Polsce, że jej przedwojenne władze "aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami". Według Rosjan Polska "nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR". Dowodem na to ma być "udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji" (chodzi o zajęcie Zaolzia w 1938 r.) i "agresywne plany" II RP wobec Litwy. Publikacja ma usprawiedliwiać wkroczenie wojsk sowieckich do Polski 17 września 1939 r. na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, z tajnym protokołem dotyczącym podziału Polski.
Graś: Zachowajmy zimną krew Rewelacje rosyjskie są oparte na polskich archiwach przejętych z rąk Niemców w 1945 r. i przewiezionych do Moskwy.
- Odpowiedź szefa Agencji Wywiadu została w piątek późnym wieczorem przekazana jego odpowiednikowi w Rosji - mówi rzecznik rządu Paweł Graś. Co w niej jest?
Graś: - Odpowiedź jest tajna. Nie ma zwyczaju w kontaktach między wywiadami, by publikować wzajemną korespondencję.
"Gazeta": - Ale stanowisko SWZR jest jawne.
Graś: - To nie ma znaczenia. My trzymamy się standardów.
"Gazeta": - A jeśli Rosja opublikuje naszą odpowiedź?
Graś: - Nie przypuszczam, żeby do tego doszło. Jeżeli dojdzie, będziemy komentować. Na razie zachowajmy zimną krew.
Siemiątkowski: Wywiad nie jest od informowania Sytuacją jest zdziwiony Zbigniew Siemiątkowski, szef AW 2002-04, dzisiaj naukowiec zajmujący się historią tajnych służb: - Nie rozumiem, po co w ogóle premier zlecił takie zadanie AW. Jeżeli szaleństwem ze strony wywiadu rosyjskiego jest publiczne zabieranie głosu w takich sprawach, to nie znaczy, że musimy podzielać to szaleństwo. Wywiad jest od zbierania informacji, a nie ich udzielania. Odpowiedzi na takie zaczepki powinno udzielić
MSZ, a przy okazji upomnieć się o nasze archiwa - mówi Siemiątkowski, przypominając, że dotąd Rosja zaprzeczała, by miała u siebie dokumenty wywiadu II RP.
Losy tych dokumentów są dramatyczne. We wrześniu 1939 r. w warszawskich Fortach Legionów
Niemcy przejęli kompletne archiwum II Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego (wywiadu). Przewiezione zostało do Oliwy. Na jego podstawie Niemcy rozbili polską siatkę szpiegowską na swoim terenie i w krajach, które okupowali. W 1945 r. archiwum przejęło NKWD i wykorzystało do zdemaskowania dawnej polskiej agentury na terenie Związku Radzieckiego.
Czy w tych materiałach mogą być jakieś dowody na możliwość współpracy rządu II RP z hitlerowskimi Niemcami?
- Jak w każdym wywiadzie w II Oddziale na pewno prowadzono analizy i symulacje różnych wariantów. Nie miało to jednak żadnego konkretnego znaczenia. Ważne są decyzje czynników politycznych. Pamiętajmy, że już w 1934 r. Piłsudski namawiał Francję na wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom, pamiętajmy, jak nieodmiennie krytyczne wobec Niemiec było stanowisko polskiego MSZ. Nie było żadnych poważnych planów sojuszu z Niemcami Hitlera. Nic nie usprawiedliwia agresji z 17 września - podkreśla Siemiątkowski.
Polska zażąda zwrotu? Według nieoficjalnych informacji "Gazety" polskie MSZ ma zamiar wystąpić do MSZ Rosji z pytaniem, czy w posiadaniu rosyjskim znajdują się dokumenty będące własnością rządu II RP, i z apelem o zwrot tych materiałów. - Taki apel ma czysto formalne znaczenie, bo wiadomo, że Rosja nie zwraca takich archiwów, natomiast w tej sytuacji jest konieczny - twierdzi nasz rozmówca związany z MSZ. Jego zdaniem bardziej realna byłaby wymiana archiwów na znajdujące się w Polsce rosyjskie archiwalia z XVI i XVII w. lub przynajmniej przekazanie Polsce kopii materiałów wywiadu.