Bitwa pod Mławą była jedną z ważniejszych bitew kampanii wrześniowej. Trwała od 1 do 4 września. Na północ od Mławy stanęły naprzeciwko siebie Armia Modlin dowodzona przez gen. Emila Krukowicza-Przedrzymirskiego oraz niemiecka 3. Armia pod dowództwem generała Georga von Küchlera. Zginęło 1,2 tys. Polaków, 1,5 tys. zostało rannych.
Organizatorzy zadbali, żeby wszystko zostało odtworzone z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Aby nie być zaskoczonym, żołnierze-rekonstruktorzy w asyście opancerzonego transportera i czołgu zapoznawali się z polem bitwy na kilka godzin przez widowiskiem. Przyjechał też zabytkowy łazik - fiat 508.
- To jedyny jeżdżący egzemplarz w Polsce w całości zbudowany z oryginalnych części - mówi Paweł Rozdżestwieński, prezes fundacji Polonia Militaris. - Aby jeszcze bardziej oddać charakter tamtych wydarzeń, w okopach rozwinęliśmy szpule z kablem telefonicznym i sprzęt zadziałał. Było tak jak kiedyś.
Można było zobaczyć żołnierzy i ludność pracującą przy umocnieniach, niemiecki atak, szturm hitlerowskiej piechoty, polski kontratak i odejście naszych żołnierzy z linii Mławy. Wrażenie robiły efekty pirotechniczne, m.in. podczas wysadzania bunkra, palące się wiejskie chaty czy wystrzały z armaty. Obecni na widowisku mogli wysłać okolicznościową kartę z pocztowym stemplem z pola bitwy, kupić sprzęt militarny, posiedzieć w okopie, zjeść żołnierską grochówkę.
Organizatorami rekonstrukcji byli Urząd Miasta Mławy i fundacja Polonia Militaris.
Źródło: Gazeta Wyborcza