1 września będę w Gdańsku, gdzie 70 lat temu padły pierwsze strzały II wojny światowej w Europie. Cieszę się i poczytuję sobie za zaszczyt, że mogę wziąć udział w tym wydarzeniu. Upamiętnia ono rocznicę, która dla Polaków ma znaczenie szczególne i bolesne. To Polacy jako pierwsi w Europie doświadczyli okropności tej wojny. Znaczenie tej rocznicy sięga jednak o wiele dalej i dotyczy nas wszystkich.
My, Brytyjczycy, wiemy, że 3 września 1939 r. wraz z Francją i naszymi imperialnymi sojusznikami wypowiedzieliśmy wojnę Niemcom. Wiemy i żałujemy, że w 1939 roku sojusznicy Polski nie byli w stanie udzielić jej zbrojnego wsparcia.
Wielu Brytyjczyków wie, jak dzielny opór stawili Polacy. Mniej zdaje sobie sprawę z tego, jak skutecznie Polska walczyła, mniej ma świadomość brutalności owego ataku i morderczego okrucieństwa wobec ludności cywilnej oraz jeńców, jakie miało miejsce od pierwszych chwil wojny.
Potem, 17 września, na mocy tajnego porozumienia zawartego miesiąc wcześniej z Hitlerem, Związek Radziecki zaatakował Polskę od wschodu. Przytłoczeni Polacy poddali się, a ich kraj pogrążył się w koszmarze okupacji i zbrodni. Wśród milionów dotkniętych nim ludzi byli również członkowie mojej rodziny.
Ta rocznica to dobry czas na to, abyśmy przypomnieli sobie tamte fakty i pokusili się o refleksje na temat II wojny światowej i jej konsekwencji. Ja mam w tym względzie trzy przemyślenia.
Po pierwsze, ta wojna nie zamknęła się w dobrze znanym przedziale czasowym 1939-45. Europejczycy czasem zapominają, że dla wielu mieszkańców Azji wojna zaczęła się w 1931 r. i że wojska sprzymierzone toczyły śmiertelny bój z Japonią od 1937 r. do sierpnia 1945 r.
Dla krajów Europy Zachodniej po wojennym horrorze nadeszło w 1945 r. wyzwolenie, a potem rozpoczął się najdłuższy w ich historii okres pokoju i dobrobytu. To wówczas miały miejsce inicjatywy takie jak utworzenie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, prekursorki Unii Europejskiej, czy ustanowienie planu Marshalla.
Ale dla Europy Środkowej po wyzwoleniu spod nazizmu nadeszła trwająca 45 lat okupacja sowiecka. Dlatego, w pewnym sensie, wraz z rewolucją 1989 r. i upadkiem komunizmu w Europie zakończył się okres zapoczątkowany nieudanym Wersalskim Traktatem Pokojowym z 1918 roku. To między innymi dlatego tak symboliczne znaczenie miało rozszerzenie Unii Europejskiej do 25 krajów członkowskich w 2004 r.
Wraz z upływem czasu Europa Środkowa doświadczała różnych form sowieckiej okupacji - od deportacji i mordów, co przybrało szczególnie okrutny wymiar w Polsce, po okres naznaczony "jedynie" korupcją, niekompetencją i marnotrawstwem. Okres ten wyzwolił również jednak nadzwyczajny opór, którego szczególnym wyrazem był w Polsce ruch "Solidarności".
Po drugie, Europa w sposób niezwykły potrafiła się po wojnie nie tylko odbudować, lecz także pojednać. W Wielkiej Brytanii, która nie doświadczyła okupacji, drobnym symbolem tego pojednania stała się w latach 50. popularność Berta Trautmanna, byłego żołnierza niemieckiego, który grał w angielskiej pierwszej lidze piłki nożnej.
W świetle ogromu cierpień Polski głęboko poruszający jest list biskupów polskich z 1965 r., w którym przypomnieli Niemcom o krzywdach, jakie podczas wojny wyrządzili Polakom, lecz także zwrócili uwagę na cierpienia, jakich z rąk Polaków doznali
Niemcy, oraz zaapelowali o dialog: "Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie".
Pamiętamy o tym, jak Niemcy podniosły się z popiołów wojny, stając się świetnym partnerem, sąsiadem i przyjacielem. Siłę pojednania i pokojowego oporu inspirował i demonstrował
papież Jan Paweł II.
W żadnej refleksji na temat wojny nie można również pominąć cierpienia i ofiar obywateli byłego Związku Radzieckiego. Podczas ceremonii poświęcenia cmentarza w Miednoje, gdzie spoczywają prochy polskich oficerów zamordowanych w 1940 r., ówczesny premier, a obecnie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek powiedział: - Rosyjscy przyjaciele! Wy macie także miliony grobów rozsianych na waszej ziemi. Niech wyrządzone krzywdy, niech te rozsiane po całej Rosji cmentarze będą dla nas wspólną pamięcią i ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń.
Po trzecie, jeszcze przed zakończeniem wojny rozważano utworzenie nowych struktur międzynarodowych, jak NATO i Międzynarodowy Fundusz Walutowy/Bank Światowy, które są fundamentem obecnej współpracy na forum globalnym, czy
Unia Europejska w Europie. Unia Europejska zasadza się na wspólnych wartościach, ujętych ostatnio w Artykule 3. Traktatu Lizbońskiego - demokracji i wolności, bezpieczeństwie i sprawiedliwości, tolerancji i szacunku dla mniejszości.
Społeczeństwa i struktury są silniejsze, gdy opierają się na wartościach. Jak powiedział prezydent Havel: "Społeczeństwom etyczne zachowanie się opłaca". Unia może wywoływać frustrację i wydawać się biurokratyczna, ale jej siła wyraża się nie tylko w dobrobycie, lecz także w tym, że nasi sąsiedzi, na przykład z regionów targanych konfliktami jak kraje byłej Jugosławii, chcą do niej dołączyć.
Zachowanie i poszerzanie kręgu oddziaływania naszych wartości jest wyzwaniem. Każdy z nas musi te wartości chronić - czy to przeciwstawiając się zagrożeniom, jakie niesie rasizm i ksenofobia, czy to wspierając praworządność i zasady nowoczesnej demokracji. Jeżeli zamiast tego pogrążymy się w błogim zadowoleniu, istnieje ryzyko, że pozwolimy powrócić demonom z przeszłości.
Ciesząc się naszymi wartościami dzisiaj, powinniśmy pamiętać o trudnościach, przed jakimi stanęło pokolenie 1939 roku, o odwadze i ofiarności wykazywanej podczas i po wojnie oraz o nadzwyczajnym sukcesie pojednania i odbudowy. Niech się to stanie dla nas inspiracją - patrząc z tej perspektywy, możemy jedynie dojść do wniosku, że rozwiązanie obecnych problemów nie wykracza poza rozum i możliwości człowieka.
*David Miliband weźmie jutro udział w obchodach rocznicy II wojny światowej na Westerplatte. Powyższy artykuł, którego tytuł pochodzi od redakcji, powstał specjalnie dla „Gazety”