Byłoby jednak fatalnie, gdyby premier
Donald Tusk spotkanie z premierem Rosji Władimirem Putinem poświęcił tylko na próby wyjaśnienia tych sporów. Nasze bieżące stosunki z Rosją dotyczą głównie problemów gospodarczych. A na temat tego, jak je rozwiązać, panuje zdumiewająca cisza. Kilka dni przed spotkaniem obu premierów nie wiadomo, czy tymi sprawami w ogóle się zajmą.
Kryzys gospodarczy mocno uderzył w wymianę handlową Polski z Rosją. Według oficjalnych rosyjskich statystyk obroty handlowe z Polską w pierwszej połowie tego roku były o ponad połowę mniejsze niż przed rokiem. Zajmowane przez nas dotąd miejsce czwartego partnera handlowego Rosji w UE zajęła
Francja.
Kryzys szczególnie dotkliwie uderzył w eksport Polski do Rosji. W pierwszej połowie roku był on o ponad połowę mniejszy niż przed rokiem, choć w tym czasie cały nasz eksport zmalał o jedną trzecią. Niemal o połowę zmalała też wartość rosyjskiego eksportu do Polski, ale to skutek gwałtownego spadku ceny ropy - głównego towaru kupowanego przez Polskę w Rosji. Gdy świat będzie wychodzić z kryzysu, w górę pójdą także ceny surowców energetycznych i Rosjanie zaczną znowu zarabiać więcej na handlu z Polską. Natomiast naszym eksporterom dużo trudniej będzie odbudowywać utracone przyczółki na Wschodzie.
Wiadomo, że spotkania premierów Polski i Rosji nie zwieńczy podpisanie nowej umowy gazowej. Pod koniec lipca negocjacje w tej sprawie nagle stanęły z powodu roszczeń Gazpromu o większą kontrolę nad polską częścią jamalskiego gazociągu tranzytowego do Niemiec. Zamrożenie rozmów to problem dla Polski, której zimą może zabraknąć gazu. Wydawałoby się, że to problem czysto handlowy. Z powodu kryzysu Gazprom ma wielkie problemy ze sprzedażą gazu i powinien się cieszyć, że Polska chce go kupić więcej. Impas w tych negocjacjach handlowych pokazuje, że dla Rosjan gaz to narzędzie polityki.
Problemy mogą mieć także polskie firmy z branży paliwowej.
W tym tygodniu szef rosyjskiego koncernu Transnieft zapowiedział premierowi Putinowi, że już na początku 2012 r. chce ukończyć budowę ropociągu BTS-2. Ta rura znad granicy z Białorusią nad Zatokę Fińską pozwoli eksportować rosyjską ropę, omijając tradycyjne połączenie ropociągiem Przyjaźń przez Polskę do Niemiec. Transnieft zapowiada, że po wybudowaniu BTS-2 wstrzyma tranzyt ropy przez Naftoport w Gdańsku. Czy w przyszłości Transnieft nie ograniczy dostaw rurą także do rafinerii Lotosu i Orlenu? Taki los spotkał litewskie Możejki, gdy Orlen pokonał rosyjskich nafciarzy w przetargu na ten zakład.
Te sprawy trzeba jak najszybciej rozstrzygnąć. O historię będziemy się spierać jeszcze długo.