Chodzi o ogłoszony w maju br.
przetarg na częstotliwości w paśmie 2,5-2,6 GHz. Według warunków ustalonych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej jego zwycięzca musiałby 20 proc. pasma przeznaczyć na nieodpłatny internet, resztę - na dowolne usługi odpłatne.
Do piątku do godziny 15.00 miały wpływać oferty od chętnych. Wpłynęły dwie - mocno rozpychającej się na rynku telekomunikacyjnym spółki Aero 2, powszechnie kojarzonej z właścicielem Polsatu Zygmuntem Solorzem. I mniej znanej firmy z Sosnowca - Milmex Systemy Komputerowe, która m.in. w okolicach Krakowa oferuje
radiowy dostęp do internetu w technologii WiMax.
W
przetargu nie wystartował żaden z dużych operatorów. - Biznes w żaden sposób nie chciał się dopiąć - napisał w piątek w swoim
blogu Wojciech Jabczyński, rzecznik grupy TP SA. Przyznał, że spółka przymierzała się do pomysłu, ale nie pasował jej ani harmonogram, ani jedna z technologii, którą trzeba by zastosować zgodnie z wytycznymi regulatora.
Projekt już wcześniej był mocno krytykowany przez dużych operatorów. - Wygląda mało poważnie - przekonywał Maciej Witucki, prezes TP SA w na łamach "Gazety". A operatorzy komórkowi apelowali w trakcie konsultacji, aby zapis o bezpłatnym internecie z przetargu usunąć. Ostatecznie żaden z nich nie złożył oferty.
- Wielu osób nie stać na wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Nie wolno ich wykluczać - tłumaczyła Anna Streżyńska, prezes UKE. I dodawała, że bezpłatny internet może się operatorom opłacić. Bo ci, którzy dotąd nie interesowali się internetem, mogą złapać bakcyla i wykupić szybszy internet bez ograniczeń.
Internet za friko ma być ograniczony - czas pojedynczej sesji do 60 minut surfowania, a prędkość połączenia wynosiłaby maksymalnie 256 kb/s w pierwszym roku działalności i 512 kb/s w dwóch następnych latach. Poza tym licencję na pasmo zwycięzca dostanie do 2024 r., ale bezpłatny dostęp do internetu musiałby zapewnić tylko przez trzy lata.
Pomysł na przetarg w UKE wykluł się, kiedy zasugerowaliśmy w "Gazecie", aby przeszczepić do Polski plan amerykańskiej komisji łączności (FCC). W
USA projekt jednak upadł. Przetarg UKE na częstotliwości może być rozstrzygnięty jeszcze w tym roku.