Piotr Żytnicki: Wiolettę Woźną wysterylizowano bez jej wiedzy, bo - jak tłumaczyła lekarka „Gazecie” - przy kolejnym porodzie mogłaby pęknąć jej macica. Czy to wystarczające uzasadnienie?
Prof. Marek Safjan*: Absolutnie nie. Istnieje jedna podstawowa zasada: lekarzowi nie wolno robić nic wbrew woli pacjenta. To pacjent, a nie lekarz ma zdecydować, czy zabieg zostanie przeprowadzony. Może posłuchać lekarza albo nie, podjąć decyzję mądrą albo głupią, nawet szkodliwą dla własnego zdrowia, ale tego prawa nie wolno mu odebrać.
Opisana przez "Gazetę" historia jest dla mnie jaskrawym przykładem naruszenia prawa i zasad etyki lekarskiej. W tym wypadku nie poszanowano autonomii pacjentki. Potraktowano ją przedmiotowo, co w oczywisty sposób naruszyło jej godność.
Lekarki zapewniają, że ratowały życie kobiety. Ale przyznały „Gazecie”, że w chwili zabiegu bezpośredniego zagrożenia życia nie było.
- Jeśli go nie było, to nie mogą tłumaczyć się stanem wyższej konieczności. Inaczej musielibyśmy przyznać lekarzom prawo przeprowadzenia każdej operacji, która ratuje życie, tylko dlatego, że ratuje życie. A to oznaczałoby, że pacjenta z nowotworem można by położyć na stole operacyjnym bez pytania o zdanie, tłumacząc, że robi się to dla jego dobra. Jednak dziś w całej Europie nawet obiektywny interes pacjenta nie pozwala lekarzom rozszerzać zakresu interwencji medycznej. Tłumaczenie, że pacjentka kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości, może zajść w ciążę, jest niedopuszczalne.
Szpital tłumaczy, że pacjentka wyraziła zgodę na zabieg cesarskiego cięcia o rozszerzonym zakresie. Czy lekarze mogą wymagać podpisania takiej zgody?
- Spotkałem się już z tym, że pacjent - zgłaszając się do szpitala - już na izbie przyjęć musi podpisać pusty blankiet, w którym zgadza się na wszystko, co zrobią lekarze. Potem, już po operacji, lekarze wypełniają ten dokument. To niedopuszczalne. Zgoda musi precyzyjnie określać, czego dotyczy. Jeśli mogą pojawić się komplikacje, trzeba o tym pacjenta poinformować. Ale podkreślam, nie wolno bez jego zgody poszerzać zakresu interwencji medycznej, jeśli nie ma zagrożenia życia.
Jak powinni zachować się lekarze w przypadku pani Woźnej?
- Jeśli podczas zabiegu cesarskiego cięcia, okazało się, że przy kolejnym porodzie może dojść do poważnych komplikacji, należało wybudzić ją z narkozy i o tym poinformować. To ona powinna podjąć decyzję, czy zgadza się na sterylizację. Sądziłem, że odkąd w Szwecji ujawniono proceder masowej i przymusowej sterylizacji osób chorych psychicznie, nic takiego nie zdarzy się już w krajach europejskich.
Cytowany przez nas wczoraj prof. Wiktor Osiatyński podejrzewa, że lekarze potraktowali tę kobietę w ten sposób, bo jest niewykształcona, mieszka na wsi, jest matką ośmiorga dzieci...
- Mówię to z przykrością, ale mam podobne obawy. Gdyby to była inna kobieta, lekarze pewnie poinformowaliby ją o całej sytuacji, a ona świadomie podjęłaby decyzję dotycząca sterylizacji. Nie tylko w medycynie mamy do czynienia z dyskryminacją osób o niższym statusie społecznym. Tacy ludzie, nieświadomi swoich praw, nie mogą skutecznie o nie walczyć.
Czy teraz Wioletta Woźna może domagać się od szpitala odszkodowania?
- Jak najbardziej.
Prof. Marek Safjan - były prezes Trybunału Konstytucyjnego, współautor konwencji bioetycznej Rady Europy, w październiku rozpocznie kadencję sędziego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu
Źródło: Gazeta Wyborcza