- Po raz pierwszy zdarza się, że autor i właściciel portalu usuwa dokumenty ze strony. To jest rzecz bez precedensu w praktyce sądowej - mówił wczoraj przed warszawskim sądem pełnomocnik Kaczmarków mec. Mieczysław Hebel. Fortel Axel Springer Polska, by nie przegrać procesu, jaki Kaczmarkowie wytoczyli za naruszenie ich dóbr osobistych? Pełnomocnik Axela mec. Artur Wdowczyk: - Odniesiemy się do tego na piśmie.
6 maja w dniu przesłuchania Honoraty Kaczmarek, żony byłego szefa
MSWiA, przez komisję śledczą ds. nacisków na Dzienniku.pl ukazał się artykuł omawiający podsłuchane przez
ABW rozmowy małżonków z 2007 r. Żona m.in. instruowała Kaczmarka, jak ma się bronić przed zarzutami w tzw. aferze przeciekowej. Były też wulgaryzmy.
- Stenogramy miały wykazać negatywny obraz relacji między nami po to, żeby obniżyć wiarygodność jej zeznań przed komisją śledczą - mówił wczoraj Janusz Kaczmarek. W pozwie od poprzedniego wydawcy "Dziennika" domaga się m.in. 200 tys. zł zadośćuczynienia.
Stenogramów w portalu Dziennik.pl nie ma. W kopiach przetrwały jednak w internecie. Kaczmarkowie dostarczyli je sądowi. - Ja nie mogę odpowiadać za to, co się dzieje na stronach
Google'a. Nie widziałem jeszcze wyroku sądu, który opiera się na kopiach - odparł mec. Wdowczyk. Proces przerwał alarm bombowy.