To jedyny jak dotąd przypadek, by z jednego klubu parlamentarnego wychodziły dwa różne projekty dotyczące tej samej kwestii. Posłowie PO nie byli jednak w stanie osiągnąć kompromisu w sprawie in vitro.
Projekt Gowina zakazuje tworzenia zarodków "zapasowych", projekt Kidawy-Błońskiej - zezwala na to. Gowin rezerwuje in vitro dla par małżeńskich, kobiet do 40. roku życia i osób "nieuszkodzonych" genetycznie. Projekt Kidawy-Błońskiej ogranicza in vitro do "par heteroseksualnych". Zezwala na badania na komórkach macierzystych, czego zakazuje projekt Gowina. Oba projekty rezerwują metodę in vitro do leczenia niepłodności, a więc nie będą z niej mogły skorzystać osoby, których dzieci mogą się urodzić z wadami genetycznymi. Oba też zakazują niszczenia zarodków w każdej sytuacji.
Projekt Gowina dodatkowo proponuje "testament życia", w którym można by zastrzec, na jakie zabiegi człowiek nie zgadza się w sytuacji, w jakiej tego sprzeciwu wyrazić nie może (np. w śpiączce).
Gowin deklarował wcześniej, że zebrał około 80 podpisów pod swoim projektem. Pod projektem zespołu Kidawy-Błońskiej podpisało się ponad 90 posłów PO. Niektórzy podpisali się pod obydwoma projektami.
W Sejmie są już trzy inne projekty dotyczące in vitro: • tzw. społeczny, wniesiony przez posłów lewicowych, a przygotowany z inicjatywy Federacji na rzecz Kobiet i Stowarzyszenia Nasz Bocian (in vitro także dla samotnych i dla osób, których potomstwo może być obciążone genetycznie, niszczenie zarodków na życzenie rodziców); • Bolesława Piechy z
PiS (zakaz tworzenia nowych zarodków in vitro, zamrożone mają być wszczepione matkom lub iść do adopcji); • obywatelski Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej ,,Contra in vitro" (całkowity zakaz stosowania procedury in vitro).