Po naszym czwartkowym tekście, w którym napisałem, że "porzucenie przez
USA planów budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach jest praktycznie przesądzone", rzecznik Departamentu Stanu P.J. Crowley nazwał nasz artykuł "nieścisłym". - Przegląd strategii obrony przeciwrakietowej wciąż się toczy i nie został zakończony - dodał rzecznik.
Po pierwsze, Departament Stanu został przeze mnie poproszony o rozmowę na temat stosunków Polska - USA, w tym o tarczy, ale wolał odmówić.
Po drugie, o tym, że przegląd strategii formalnie nadal się toczy, pisałem w tekście. Ale w oparciu o kilka źródeł pisałem przede wszystkim, że opcja budowy tarczy w Polsce i w Czechach nie jest już brana pod uwagę. Najlepszym dowodem na to jest niedawna konferencja na temat obrony antyrakietowej w Huntsville w Alabamie, gdzie najważniejsi generałowie z Pentagonu w ogóle o opcji Polska -
Czechy nie wspominali ludziom z branży. A byli to w dużej mierze przedstawiciele firm zbrojeniowych, które będą tarczę - w jakimkolwiek wariancie - budowały. Rok temu na tej samej konferencji to opcja polsko-czeska była podstawą wszelkich rozważań.
Jeden z moich informatorów, bliski administracji prezydenta Baracka Obamy, powiedział: - Wiosną trwały jeszcze poważne spory, teraz wiadomo na pewno: plan z Polską i Czechami jest martwy.
Nie jest dla mnie jedynie jasne, co najbardziej wpłynęło na taką decyzję. Czy głównym powodem jest nowa polityka wobec Rosji? Robienie przez nowy rząd USA fetysza z polityki rozbrojenia? Osobiste poglądy ważnych polityków w rządzie USA (wiceszefowa dyplomacji odpowiedzialna za rozbrojenie Ellen Tauscher od dawna jasno deklarowała, że nie wierzy w system w Polsce)?
Przegląd strategii, którego nie przeprowadza grono niezależnych ekspertów, tylko rząd USA dla siebie samego, oficjalnie się skończy - to mówią w Waszyngtonie wszyscy - gdy będzie to najwygodniejsze. Gdy skończą się szersze dyplomatyczne
gry - z Polską i Czechami, ale przede wszystkim z Rosją. W zamian za rezygnację z planów poprzedniego prezydenta George'a Busha można przecież coś od Moskwy ugrać.
Być może Warszawa i Praga dostaną jakiś, jak to ładnie mówią Amerykanie, "słodzik". Być może formalnie umowy z nami nie zostaną zerwane, ale np. na lata "zamrożone". To wszystko ma znaczenie drugorzędne. Rzeczywistość jest taka, że ten rząd tarczy w Polsce i Czechach budował nie będzie.
Chyba że sam Obama w ostatniej chwili odrzuci rekomendacje swej administracji. Patrząc na to, jak wysoko Europa Środkowa jest na liście priorytetów nowego prezydenta (będzie to widać 1 września na
Westerplatte), jakoś nie chce mi się w to wierzyć.