Z czym przyjeżdża do Polski premier Putin? Dlaczego wybrał na swoją pierwszą wizytę akurat 1 września? Iwan Krastew: To miejsce i czas ważne nie tylko dla Polski, także dla Putina, który przecież buduje tożsamość swojej Rosji na konglomeracie sowieckiej i rosyjskiej historii. Po za tym rosyjski premier będzie chciał spod Westerplatte przemówić do całej Unii Europejskiej. Paradoksalnie, Niemcy i Polska to dwa miejsca, z których można wysłać takie przesłanie. A brzmi ono:
Rosja jest zainteresowana Europą, zawsze była potęgą europejską i taką pozostanie, a ci, którzy liczą na jej słabość, mylą się. Rosja nie stosuje już defensywnej retoryki. Ta wizyta ma zademonstrować, że nie czuje się winna.
Tylko że dla Polski kwestia prawdy historycznej jest bardzo ważna, biorąc pod uwagę jej dramatyczne dzieje w XX w. Oczekiwania opinii publicznej są takie, że nie pozwolimy Rosjanom jej fałszować. - Może stosunki polsko-rosyjskie nie są dobre, ale i tak w porównaniu z innymi państwami Europy Środkowej Rosja bierze Polskę poważnie - ze względu na rozmiary, na historię, a teraz i ze względu na pozycję Polski w UE. Bo Polska radzi sobie relatywnie dobrze z kryzysem, nie jest w izolacji jak za rządów PiS. I chce być jednym z rozgrywających w Unii Europejskiej, i to zwłaszcza jeśli chodzi o kształtowanie europejskiej polityki wobec Rosji. Dla polskiego rządu byłoby bardzo ważne pokazać, że mają na premiera Putina pewien wpływ, że jeśli nawet nie jest to spijanie sobie z dzióbków jak w przypadku Rosji i Niemiec, Polska i Rosja mogą ze sobą rozmawiać.
Przecież rosyjski rewizjonizm, w jego najbardziej kuriozalnych przejawach, jak negowanie zbrodni katyńskiej, rani też samych Rosjan, którzy przecież przede wszystkim byli ofiarami Stalina. Taki sygnał powinien popłynąć z Polski - że tu nie chodzi tylko o nasze krzywdy, ale o wspólną historię, historię Europy, gdzie Rosja również przynależy.
Z tego punktu widzenia Putin ma trudniejsze zadanie.
Ciekawe też, czy powie coś na temat wspólnych słowiańskich korzeni i na temat religii. Od dwóch-trzech miesięcy obserwujemy w Moskwie wzrastającą polityczną rolę patriarchy Cyryla. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną i stosunki z sąsiadami, to nie jest to tylko duet Putin - Miedwiediew, ale trio. Moim zdaniem patriarcha kształtuje swoją pozycję na wzór
Jana Pawła II,
papieża politycznego, działającego na rzecz jedności Kościoła.
Po co Rosji ten rewizjonizm? - Rosja ma trudniejszą sytuację niż tradycyjne państwo narodowe. Musi budować tożsamość, która na jednym poziomie udowadnia, że jest wielkim mocarstwem. Ale musi być też czymś więcej niż państwem etnicznym. Dlatego tak trudno Rosji zdecydować, co jest jej narodowym świętem. Nie może to być rocznica bitwy na Kulikowym Polu, bo w Federacji Rosyjskiej zamieszkują Tatarzy. Nie może to być rocznica rewolucji październikowej, bo nie zaaprobowali by tego obywatele nastawieni antykomunistycznie. II wojna światowa jest dobra z tego powodu, że była wspólnym wysiłkiem wszystkich narodów ZSRR. Stalin został zdekomunizowany i zrusyfikowany przez propagandzistów. Dziś to przywódca wielkiego imperium, który stawił czoła nazistom. Pokolenie Putina, które przeszło przez dekadę niepewności w latach 90., potrzebuje mitu będącego podporą, dającego stabilizację. Dlatego to dla nich takie ważne i nie ma tu dużego pola do kompromisu.
Wyłamuje się z tego Cerkiew przewodzona przez Cyryla, która czci pamięć ofiar stalinizmu. - Cerkiew jest zjednoczona po raz pierwszy od dziesięcioleci i stara się odgrywać rolę moralnego drogowskazu. Zresztą sam Putin nie jest komunistą ani piewcą komunizmu. Wie, jak niewydolny był komunistyczny aparat, przeżył upadek rosyjskiego imperium. Poza tym nowa klasa średnia jest bardziej nacjonalistyczna. Tęskniący za ZSRR nie są już ważnym elektoratem, wymierają. Nowy język, którego używa dzisiaj patriarcha Cyryl, moim zdaniem już niedługo zostanie przejęty przez Putina i Miedwiediewa. Z tym zastrzeżeniem, że Putin nie zgodzi się na kryminalizację aparatu bezpieczeństwa - jest wobec niego lojalny.
Wszystko wskazuje na to, że administracja prezydenta Obamy zrezygnowała już z planów budowy elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach. Czy to niejako automatycznie nie polepsza stosunków polsko-rosyjskich? - To właśnie jedno z przesłań Putina dla Europy: Stany Zjednoczone nie są mocarstwem europejskim. Moskwa wierzy, że
USA wycofały się na dobre z Europy, i będzie testować polskie stanowisko wobec tego faktu. Jeśli do tej pory polityka Warszawy w stosunku do Rosji była w bardzo dużej mierze oparta na amerykańskim zaangażowaniu, teraz nadszedł czas na nowe otwarcie. Dla Rosji stosunki z Europą bez udziału USA były strategicznym celem w ciągu ostatnich dziesięciu lat. A tego się nie da zrobić bez Polski. Być może Putin zapyta Tuska: USA myślą już realistycznie, Rosja myśli realistycznie. Jaka będzie polska Realpolitik?
Przed Polską i Rosją już niedługo ważne wyzwanie - wybory na Ukrainie. Jak się Rosja tam zachowa? - Rosja uważnie obserwuje, jakie będą skutki światowego kryzysu gospodarczego. Moskwa uważa, że globalne procesy integracji będą musiały ustąpić pierwszeństwa procesom lokalnym. Dlatego tak dużą wagę przywiązuje do integracji gospodarczej z Kazachstanem i Białorusią. Jeśli chodzi o Ukrainę, będzie raczej stosować soft power - kwestie kulturalne, religijne, nie spróbuje w takiej mierze jak poprzednio wykorzystywać postsowieckich sentymentów części populacji. Jednak niezależnie od tego, kto wygra wybory, ich rezultat będzie odwróceniem pomarańczowej rewolucji, nowym ważnym momentem w historii Ukrainy. Każdy zwycięzca wyborów poza prezydentem Juszczenką to punkt dla Rosji. A Juszczenko ma nikłe szanse.
Rosji odpowiada słabość i destabilizacja na Ukrainie - przecież jednym ze strategicznych celów Moskwy jest przekonanie Europy, że Ukraina jest problemem. A skoro to takie nieprzewidywalne, rozchwiane państwo, trzeba sprawić, by rury gazowe znalazły się pod wspólną kontrolą Rosji i Unii Europejskiej.
*Iwan Krastew - bułgarski politolog, szef sofijskiego Centrum Strategii Liberalnych (CLS), wykładowca na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie oraz w Instytucie Remarque'a na New York University