http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

SD traci wiarę w Piskorskiego

Renata Grochal
2009-08-27, ostatnia aktualizacja 2009-08-26 20:35

- Jeśli w Stronnictwie Demokratycznym są niezadowoleni, to są to pojedyncze głosy - zapewnia szef SD Paweł Piskorski. W nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć coś innego

Wizje Piskorskiego (na zdj.) zaczynają przypominać bajki dla dzieci - mówi jeden z naszych rozmówców z władz Stronnictwa
Demokratycznego
Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Wizje Piskorskiego (na zdj.) zaczynają przypominać bajki dla dzieci - mówi...
Wczoraj zarząd główny SD podsumował półroczną działalność b. polityka PO Pawła Piskorskiego na stanowisku szefa partii. Przed posiedzeniem kilku działaczy mówiło nam o rozczarowaniu nowym przewodniczącym. Przede wszystkim nie udało mu się dźwignąć SD w sondażach. Choć partia ma ambicje wejść do Sejmu w 2011 r., mimo wakacyjnej medialnej ofensywy dostaje w badaniach od 0 do 2 proc. poparcia.

Na dodatek Piskorskim zainteresowały się prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne, które prześwietlały jego wygraną w gdyńskim kasynie sprzed kilkunastu lat. A teraz sprawdzają, czy Piskorski legalnie sprzedał w 1997 r. dzieła sztuki (m.in. kandelabry i starodruki). - Mówiłem wczoraj, że jestem zaniepokojony zainteresowaniem służb i prokuratury osobą Piskorskiego. To nie zaszkodzi jemu, tylko SD, które może na tym najwięcej stracić - mówił nam po posiedzeniu zarządu Krzysztof Góralczyk, szef rady naczelnej Stronnictwa. - Ale Piskorski skwitował to stwierdzeniem, że wszyscy wiedzieliśmy, iż będą ataki. I powtórzył, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

Działacze mówili też o swoich wątpliwościach w związku z zapowiadaną przez Piskorskiego sprzedażą nieruchomości należących do Stronnictwa. Sprzedaż ośmiu nieruchomości wycenianych w sumie na blisko 100 mln zł ma zapewnić pieniądze na kampanie samorządową i prezydencką (2010 r.) i parlamentarną (2011 r.). Ale jak mówili nam członkowie władz Stronnictwa, na razie nie ma chętnych na kamienice. - Mamy kilkanaście ofert, ale czekamy na kolejne. To normalne, że w okresie wakacyjnym nikt nie finalizuje sprzedaży nieruchomości. Mamy czas do końca roku - powiedział wczoraj "Gazecie" Piskorski. Podkreśla, że partia nie sprzeda budynków poniżej wartości. Jeśli nie będzie chętnych, zostaną one przekazane partyjnej fundacji.

Piskorski odpiera zarzuty, że jego półroczna działalność w Stronnictwie nie przyniosła efektów. - Po posiedzeniu zarządu mam pewność, że jeśli w SD są niezadowoleni, to są to pojedyncze głosy osób, które czują się niedowartościowane - mówi. - Większość zarządu zdaje sobie sprawę, że w ciągu sześciu miesięcy i tak wiele udało się zrobić: mamy własne koło parlamentarne i poważnego kandydata, który ma duże szanse w wyborach prezydenckich.

Piskorski zapewnia, że dopina ostatnie szczegóły kolejnej, jesiennej ofensywy SD i Andrzeja Olechowskiego. Ten nie wyklucza, że z poparciem Stronnictwa powalczy o prezydenturę za rok.

Jednak zdaniem naszych rozmówców niezadowolenie z działalności Piskorskiego narasta w "starym" SD. - Piskorski obsadził zarząd swoimi ludźmi, więc nikt mu się nie postawi. Ale wizje, które przed nami roztacza, coraz bardziej zaczynają przypominać bajki dla dzieci. Jedyna nadzieja, że jesienna ofensywa z Olechowskim przyniesie jakieś efekty. W przeciwnym razie trzeba będzie myśleć o zmianie przewodniczącego - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':