Agnieszka Kublik: Tomasz Borysiuk z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji to wasz człowiek? Ryszard Kalisz: Nie.
Ale to z rekomendacji Borysiuka byli współpracownicy Roberta Kwiatkowskiego i Włodzimierza Czarzastego weszli do nowych rad nadzorczych mediów publicznych. Dostali połowę miejsc, drugą - PiS. Kwiatkowski i Czarzasty doradzali szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu w pracach nad ustawą medialną. - Kierownictwo Sojuszu zapewniło mnie, że nie ma z tym nic wspólnego. Nie mam powodu im nie wierzyć.
Czyli SLD pomoże Platformie odrzucić prezydenckie weto do ustawy medialnej? To będzie sprawdzian deklaracji, że to nie wasi ludzie. Bo odrzucając weto, doprowadzicie do odwołania tych nowych rad nadzorczych. - To bardziej skomplikowane. Dla mnie ważne są zasady, np. "pacta sunt servanda". A Platforma złamała zawarte z nami porozumienie. Odrzuciła wspólne ustalenie, że media publiczne będą miały chociaż w projekcie budżetu zagwarantowaną określoną dotację. Gdyby nie to, że premier wymusił na klubie PO zmianę decyzji, dziś byłoby jasne, że weta nie poprzemy. Nie podoba mi się, że finansowanie mediów publicznych miałoby być uzależnione od rządu, który jest emanacją parlamentarnej większości. Każdej.
Donald Tusk odpowiada za to, że wpływy z abonamentu tak dramatycznie spadły. Bo chociaż nadal prawo nakazuje abonament płacić, to ludziom się wydaje, że nie, skoro premier nazwał go niesłuszną daniną.
Wedle danych KRRiT wpływy z abonamentu zaczęły maleć w IV kwartale 2007 r., czyli zaraz po zapowiedzi PO likwidacji abonamentu. Ale abonament nie uchronił mediów publicznych przed upartyjnieniem. Najlepszy dowód to rządy Wildsteina i Urbańskiego w TVP czy Czabańskiego i Targalskiego w Polskim Radiu. - Zgoda. Dlatego jestem rozdarty. Wiem, że przyjęcie weta będzie oznaczało akceptację rządów PiS w mediach publicznych.
I lewicy. W przyszłym roku wybory prezydenckie. To ogromna pokusa dla was, by mieć swoich ludzi w największej telewizji. - Mówiłem już: to nie są nasi ludzie.
Ale z lewicą związani. A to lewicowemu kandydatowi na prezydenta z pewnością nie zaszkodzi. - Jest takie powiedzenie, że kto ma media publiczne, ten przegrywa wybory.
Gdy TVP rządził Kwiatkowski, w 2000 r. wybory prezydenckie wygrał Aleksander Kwaśniewski, a w 2001 r - parlamentarne Leszek Miller. - Kwaśniewski nie dlatego wygrał wybory. Przez pierwszą kadencję miał poparcie ok. 70-80 proc., o czym prezydent Lech Kaczyński nawet nie może marzyć. Miller zaś skorzystał z bardzo silnych lewicowych nastrojów i ze słabości prawicowego rządu premiera Jerzego Buzka.
Rok temu jako jeden z niewielu posłów Sojuszu głosował pan przeciwko prezydenckiemu wetu do ustawy medialnej. - Tak, bo uważałem, że głosowanie razem z PiS było nie do przyjęcia. Prezydent Lech Kaczyński jest bratem szefa PiS, a to podczas rządów Jarosława Kaczyńskiego media publicznie zostały skrajnie upartyjnione i były wykorzystywane do łamania ludzi, np. "Misja specjalna" w przeddzień wejścia ABW do domu Barbary Blidy.
Czy Sojusz jest podzielony? Grzegorz Napieralski cieszy się, że ludzie Kwiatkowskiego i Czarzastego weszli do rad nadzorczych, a Jerzy Szmajdziński - nie. - Wszelkie decyzje dotyczące mediów publicznych, a w szczególności weta, będziemy podejmować w głosowaniu podczas posiedzenia klubu.
Czy obecna KRRiT powinna przestać istnieć? Prezydent powinien odrzucić jej sprawozdanie? - Tak.
Ale czy to zrobi? Dziś PiS w pięcioosobowej radzie ma trzy głosy. W nowej będzie miał najwyżej dwa. - Gdyby prezydent odrzucił sprawozdanie, pokazałby, że jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej, a nie tylko bratem bliźniakiem szefa PiS.