http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dom Development: Nie budujemy, bo nie kupią

Marek Wielgo
2009-08-25, ostatnia aktualizacja 2009-08-25 21:02

Za cztery miesiące potentat na rynku mieszkaniowym Dom Development może nie mieć w budowie ani jednego mieszkania! Dokończy bowiem stare inwestycje i nie rozpocznie nowych

Jarosław Szanajca, prezes Dom Development
Jarosław Szanajca, prezes Dom Development
Wyniki Dom Development
Wyniki Dom Development
To byłby chyba pierwszy taki przypadek w historii polskiego rynku deweloperskiego. Prezes spółki Jarosław Szanajca nie kryje, że walczy o przetrwanie. Celem nadrzędnym stało się utrzymanie płynności, a to oznacza m.in. zamrożenie inwestycji.

Spółka skoncentrowała się na sprzedaży mieszkań, których budowę zaczęła w okresie boomu. W drugim kwartale znalazła 215 chętnych. Wprawdzie równocześnie 59 mieszkań wróciło do dewelopera, jednak z 43 lokali zrezygnował jeden inwestor, który kupił je pakietowo i nie nie miał komu odsprzedać.

Szanajca twierdzi, że ten wynik napawa go optymizmem, bo mimo przykręcenia śruby kredytowej przez banki sprzedaż rośnie od początku roku. - I mimo obcięcia marży zysk wciąż jest dla nas satysfakcjonujący - zapewniał wczoraj dziennikarzy.

Sen z powiek musi mu jednak spędzać ok. 200 niesprzedanych pustostanów. Kolejne 1104 mieszkania będą gotowe do końca roku, a wśród nich przeszło 700 zalega w ofercie firmy. Wiceprezes Dom Development ds. finansowych Janusz Zalewski przyznał, że ich utrzymanie może kosztować nawet kilka milionów złotych.

Szanajca podkreślał, że mimo to nie sprzeda ich taniej. Powtarza to jednak od roku, a w tym czasie - co sam wczoraj przyznał - popularne mieszkania (po 5,5-7 tys. zł za m kw.) potaniały średnio o 7,1 proc., zaś ceny transakcyjne apartamentów i tzw. mieszkań o podwyższonym standardzie (np. powyżej 15 tys. zł za metr) spadły o blisko 15 proc.

Z drugiej strony, z danych firmy wynika, że z bankami, które sfinansowały inwestycje, ma na razie spokój. Wprawdzie do połowy przyszłego roku musi oddać 85 mln zł, zaś przez następny rok - kolejne 145 mln, Zalewski zapewnia jednak, że w kasie ma 149 mln zł gotówki, następne 57 mln zł może pożyczyć w PKO BP.

Szanajca i Zalewski przekonywali, że kiedy kryzys się skończy, Dom Development zwiększy udział w rynku, bo jest jednym z nielicznych deweloperów, którzy mogą liczyć na kredyty. Firma może szybko zacząć budowę 800 mieszkań, bo ma na nie pozwolenia i dopięte finansowanie (decyzja w tej sprawie ma zapaść w przyszłym miesiącu). W przygotowaniu są już kolejne projekty - w sumie blisko 6,4 tys. mieszkań.





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 51 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Najbogatsze niemieckie landy nie chcą finansować kraju

Bawaria, Hesja i Badenia-Wirtembergia nie chcą dłużej akceptować tego, że zadłużone landy ciągle siedzą w ich kieszeni

Miłość w czasach internetu

W internecie łatwo znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką