Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej swojego urzędu włącza się do debaty na temat chamstwa ogarniającego internet, zainicjowanej na łamach "Gazety" przez publicystę "Polityki" Jacka Żakowskiego.
Kochanowski wspiera apel Żakowskiego do właścicieli portali o podjęcie walki z chamstwem w sieci. Ale podkreśla: "Internet zaangażował w komentowanie dziejących się wokół nas wydarzeń miliony często obojętnych do tej pory osób. Stał się jednym z najważniejszych narzędzi budowania społeczeństwa obywatelskiego. W żadnym wypadku nie należy ograniczać tej przestrzeni środkami technicznymi czy jakąś inną formą działania przypominającą dawna cenzurę".
Co więc można zrobić? - Nie zakazy, ale pozytywny przykład - pisze rzecznik. I porównuje internet do stadionów piłkarskich: "Agresywna grupa może uniemożliwić grę zawodnikom lub oglądanie meczu innym kibicom. Lekarstwem długofalowym nie jest nakładanie coraz to nowych ograniczeń wstępu, ale zapełnianie stadionów ludźmi kulturalnymi, rodzinami z dziećmi, osobami prawdziwe zainteresowanymi widowiskiem".
Apeluje: "Nie jesteśmy bezradni. Jest nas więcej i możemy coraz bardziej zdominować fora internetowe wpisami merytorycznymi podejmującymi różne tematy, odnoszącymi się do istoty rzeczy,. Jeśli autorzy chamskich napaści będą czuli narastającą samotność i niestosowność swoich wyczynów, jeśli ich prymitywizm będzie coraz bardziej widoczny i napiętnowany, jest szansa, że zaczną się zmieniać.