http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Coraz gorzej między Węgrami i Słowakami

Luboš Palata
2009-08-24, ostatnia aktualizacja 2009-08-24 12:32

Tylko do połowy mostu, który łączy podzielone przez Dunaj i słowacko-węgierską granicę miasto Komarno, doszedł w piątek wieczór prezydent Węgier László Sólyom. Dalszej podróży, już po terenie Słowacji, zakazał mu słowacki premier Robert Fico.

Laszlo Solyom ogłasza decyzję: Rezygnuję z wyjazdu na Słowację
Fot. Szilard Koszticsak AP
Laszlo Solyom ogłasza decyzję: Rezygnuję z wyjazdu na Słowację

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Stało się tak za sprawą noty dyplomatycznej wydanej przez słowacki MSZ w piątek po południu na kilka godzin przed planowanym przyjazdem głowy węgierskiego państwa na uroczystość odsłonięcia na placu w słowackim Komarnie pomnika węgierskiego świętego - św. Szczepana.

- To bezprecedensowy krok w stosunkach dwóch sojuszników, krok, którego nie da się wyjaśnić - powiedział Sólyom dziennikarzom po powitaniu na granicy z przedstawicielami słowackiego Komarna i przekazaniu im odezwy, którą podczas odsłonięcia rzeźby odczytał węgierski ambasador na Słowacji.

- Sólyom przyjechał wywołać konflikt - skomentował zachowanie węgierskiego prezydenta premier Robert Fico. Prowokacją określił datę przyjazdu - 21 sierpnia. Tego dnia Słowacy i Czesi obchodzą rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego w 1968 r., w czasie której południową Słowację zajęły wojska ówczesnej Węgierskiej Republiki Ludowej.

Sólyom jednak odrzuca taką interpretację. Przypomina, że już rok temu osobiście przeprosił Słowaków za węgierski udział w inwazji, a datę wizyty strona słowacka znała od dwóch miesięcy.

Prawdziwego powodu "histerycznego zachowania" Bratysławy, jak określił to węgierski prezydent, należy szukać w programie wizyty Sólyoma. Rzeźbę św. Szczepana w Komarnie zamieszkanym w większości przez członków węgierskiej mniejszości narodowej na Słowacji Sólyom chciał odsłonić bez przedstawicieli władz słowackich. Nie był też zainteresowany spotkaniem ze słowackim prezydentem Ivanem Gasparoviczem. - Co chciał w ten sposób powiedzieć? Że nie respektuje głowy państwa słowackiego? - reagował nerwowo Fico. - Komarno leży na terytorium Słowacji, to nie powiat Republiki Węgierskiej.

Sólyom, jak gdyby w odpowiedzi na słowa Fica, na środku mostu na Dunaju przypomniał słowackiemu rządowi: - Węgrzy są na Słowacji już tysiąc lat, i to jest ich dom, a Słowacja powinna zrozumieć, że jest państwem wielonarodowym.

W swej konstytucji Słowacja zdefiniowała się jako "państwo narodowe", w którym słowaccy Węgrzy (0,5 spośród 5 mln obywateli Słowacji) są tylko z trudem znoszoną mniejszością narodową. W latach 1998-2006 Partia Węgierskiej Koalicji SMK współrządziła w dwóch gabinetach premiera Mikulasa Dziurindy, Węgrzy zaś otworzyli swój pierwszy uniwersytet właśnie w Komarnie, nieoficjalnej stolicy słowackich Węgrów.

Po wyborach w 2006 r. premier Robert Fico utworzył koalicję nie z SMK, lecz z nacjonalistyczną Słowacką Partią Narodową SNS, co pogorszyło stosunki z Węgrami. Przewodniczący SNS Jan Slota wielokrotnie atakował słowackich Węgrów, mówiąc na przykład, że źle się stało, że po wojnie nie udało ich się ich wypędzić tak jak Niemców z Czech i Polski.

Ostatnią odsłoną kryzysu było uchwalenie kilka miesięcy temu przez słowacki parlament nowelizacji ustawy o języku, na mocy której nakładane są kary za posługiwanie się językiem węgierskim w kontaktach publicznych, np. w urzędach, szpitalach czy szkołach.

Węgry taktują to jako próbę asymilacji w większości węgierskich terenów na południu Słowacji. Rząd twierdzi jednak, że chce jedynie zagwarantować każdemu słowackiemu obywatelowi możliwość porozumiewania się w swym narodowym języku.

Z powodu tej ustawy węgierski premier Gordon Bajnai odwołał spotkanie z Ficem. Węgry zaskarżyły też ustawę do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, która częściowo przyznała im rację.

Stosunki Budapesztu z Bratysławą mogą się jeszcze pogorszyć po wyborach parlamentarnych, które odbędą na Węgrzech i na Słowacji na wiosnę 2010 r. Na Węgrzech najprawdopodobniej zwycięży prawicowy ruch Fidesz, który w kwestiach węgierskich mniejszości zajmuje znacznie twardsze stanowisko niż aktualny rząd socjalistyczny.

W węgierskim parlamencie znajdzie się także skrajnie prawicowa partia Jobbik, która przeciwko Słowacji organizuje zmilitaryzowane jednostki nielegalnej, ale wciąż rozwijającej swoją działalność Gwardii Narodowej. Z kolei na Słowacji zapewne pozostanie u władzy nacjonalistyczna koalicja z premierem Robertem Fico na czele.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':