http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister Sawicki walczy z hipermarketami

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
2009-08-22, ostatnia aktualizacja 2009-08-22 12:42

Minister rolnictwa domaga się od UOKiK sprawdzenia, czy wielkie sieci handlowe nie stosują ukrytych marż.

Marek Sawicki
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Marek Sawicki
We wtorek do UOKiK wpłynęło pismo z resortu rolnictwa, w którym minister Sawicki domaga się kontroli tzw. ukrytych marż w sklepach wielkopowierzchniowych. Chodzi o tzw. półkowe, czyli opłaty, które producent albo dystrybutor towarów musi ponieść, aby wejść do sklepu.

Minister rolnictwa pisze: "W związku z informacjami przekazywanymi przez producentów i dostawców produktów żywnościowych dotyczącymi stosowania w umowach przez sieci dystrybucji żywności klauzul nakładających na dostawców obowiązek opłat z tytułu umieszczenia towaru na półce, wprowadzenia do sprzedaży nowego asortymentu kart lojalnościowych i usług promocyjnych itp., [ministerstwo] zwraca się z prośbą o zbadanie występowanie tych praktyk oraz ich zgodności z prawem".


- Moim zdaniem są to klauzule niedozwolone i UOKiK powinien się tym zająć - ucina Sawicki pytany o to pismo.

- Skargi od producentów, pośredników, że muszą płacić sieciom handlowym dodatkowe opłaty, tzw. półkowe, dostajemy również my, jest ich kilka w skali roku - przyznaje Aneta Styrnik z UOKIK.

Co na to wielkie sklepy?

- Jeśli ktoś bierze pieniądze za wejście do sklepu, to po prostu łamie prawo - twierdzi Andrzej Maria Faliński, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza duże sklepy. - Jest to zakazane przez ustawę o nieuczciwej konkurencji.

Producenci przyznają anonimowo, że płacą. Tyle że nie za wejście do sklepu, ale za usługi, które sklepy dla nich wykonują, czyli gazetki z promocjami, ekstra miejsce w sklepie, lepsze półki itp.

- To są normalne opłaty za usługę, nie ma w tym nic nieuczciwego - mówi Faliński.

UOKiK interwencji jednak nie podejmie. - Nic nie możemy zrobić, bo żadna sieć nie ma pozycji dominującej na polskim rynku - rozkłada ręce Styrnik. - Urząd zajmuje się bowiem łamaniem przepisów w związku z nadużyciem pozycji dominującej. A tu to zjawisko nie występuje. Przedsiębiorcy, którzy czują się pokrzywdzeni i uważają, że złamano prawo, mogą wystąpić do sądu, powołując się na ustawę o nieuczciwej konkurencji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Najbogatsze niemieckie landy nie chcą finansować kraju

Bawaria, Hesja i Badenia-Wirtembergia nie chcą dłużej akceptować tego, że zadłużone landy ciągle siedzą w ich kieszeni

Miłość w czasach internetu

W internecie łatwo znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką