Problem dotknął małych firm, które korzystają z dotacji unijnej dla nowo powstających firm chcących rozwinąć biznes oparty o internet (tzw. działanie 8.1 programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka"). Program okazał się szalenie popularny: podczas drugiego naboru, zakończonego 16 lipca, spłynęło aż 1300 wniosków o dotację, na łączną kwotę 900 mln zł. A do podziału było 144 mln zł.
Przedsiębiorcy, którzy wygrali wcześniejszy, czerwcowy konkurs i złożyli wnioski o zaliczkę, dziś skarżą się, że nie dostali obiecanych pieniędzy. Choć wcześniej i PARP, i rząd zapewniały, że zrobią wszystko, żeby przyspieszyć wypłaty dotacji dla przedsiębiorców. Bo szybsze transferowanie unijnych pieniędzy - właśnie za pomocą zaliczek - miało pomóc w walce z kryzysem. - Konkurs o dotację wygraliśmy w czerwcu. Wniosek o dotację złożyliśmy w lipcu. Prosiliśmy o 200 tys. zł. I pieniędzy jak nie było, tak nie ma. Jesteśmy małą, nową firmą. Nie mamy żadnych szans na kredyt bankowy. Bez dotacji nie możemy uruchomić naszego projektu, specjalnej strony internetowej dla firm promocyjnych - opowiada jeden z rozmówców "Gazety" proszący o zachowanie anonimowości.
Przedstawiciele Agencji przyznają: wypłaty nie idą tak szybko, jak miały iść, bo... przedsiębiorcy za bardzo rzucili się na zaliczki, ponieważ zasady ich udzielania zostały znacząco ułatwione. - W przypadku dotacji na e-usługi, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem, mamy wręcz zalew wniosków o zaliczki i to spowodowało, że pieniądze nie są wypłacane w 2-3 tygodnie, jak przewidywano - przyznaje Monika Karwat, rzecznik PARP.
Według wstępnych szacunków PARP zabrakło na wypłacenie zaliczek 5 mln zł.
Rzeczniczka PARP zastrzega, że zgodnie z podpisywanymi umowami wypłata zaliczki może nastąpić najpóźniej w ciągu 70 dni. - Tego terminu nie przekroczyliśmy. Prosimy zatem przedsiębiorców, którzy złożyli wniosek o zaliczkę, o cierpliwość - mówi Karwat.
I Agencja, i
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przyznają jednak, że takie przeciąganie wypłat nie jest dobre. Bo nie po to zaliczki były wprowadzane, żeby przedsiębiorcy po 70 dni czekali na płatność.
I dlatego MRR już interweniował w Ministerstwie Finansów, prosząc o szybkie przelanie brakujących kwot na konta PARP. - To jest przejściowy problem. Dokumenty do Ministerstwa Finansów już przesłaliśmy. I będziemy monitować. Mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu to będzie zrobione - zapewnia "Gazetę" wiceminister rozwoju regionalnego Jarosław Pawłowski. - Rozumiem niecierpliwość przedsiębiorców. Ale w żadnym wypadku nie można mówić, że płynność finansowa tego programu jest zagrożona - podkreśla.