http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak inwigilować, to z rozporządzeniem

Przemysław Poznański, tigi
2009-08-21, ostatnia aktualizacja 2009-08-21 19:58

Najpierw doprecyzujcie już istniejące przepisy - tak operatorzy telekomunikacyjni komentują pomysł, by dane klientów przechowywali też internetowi przedsiębiorcy


Burza rozpętała się, gdy media opisały pomysł policji, by wszyscy przedsiębiorcy internetowi gromadzili dane o swoich użytkownikach. I by służby mogły do tych danych zajrzeć w każdej chwili, nawet bez nakazu sądowego ("Gazeta" opisywała to w piątek). Poza medialnym hałasem nie wiadomo, czy z tych pomysłów cokolwiek wyjdzie - nie ma nawet założeń do ustawy, a policja po fali krytyki branży internetowej na razie milczy.

Ale na legislacyjny bałagan skarżą się też operatorzy telekomunikacyjni. Oni - w przeciwieństwie do internetowych przedsiębiorców - już teraz mają konkretne obowiązki. Przez dwa lata np. TP SA, Netia, Era czy Orange muszą przechowywać dane niezbędne do ustalenia osoby dzwoniącej i odbierającej połączenie, daty, czasu trwania i miejsca połączenia.

Kłopot w tym, że przepisy są zdaniem operatorów mocno nieprecyzyjne. - I wszyscy przechowują dziś większość danych dłużej niż dwa lata. Tak dla pewności - przekonuje jeden z operatorów komórkowych. Anonimowo, bo oficjalnie nikt nie chciał się wypowiadać.

Chodzi m.in. o ustawę o księgowości, która mówi, że pewne dane muszą być przechowywane przez 6 lat. - Są interpretacje, że może to dotyczyć np. billingów klientów biznesowych - mówi nasz rozmówca. Jeszcze dłużej, bo lat dziesięć, mają być przechowywane dane, które mogą być elementem roszczeń. - Konia z rzędem temu, kto zrozumie, co oznaczają dane księgowe czy podlegające roszczeniom! - irytuje się inny z operatorów.

I dla świętego spokoju dane trzymają dłużej. A to oznacza koszty. - Gdy kilka lat temu rozgorzała dyskusja o przedłużeniu okresu przechowywania danych z 2 do 5 lat, szacowano, że zwiększy to roczne koszty o kilka milionów złotych - mówi jeden z rozmówców "Gazety".

Sprawę komplikuje jeszcze zmiana prawa telekomunikacyjnego z początku lipca, która nasze prawo miała dostosować do unijnej dyrektywy o gromadzeniu i przechowywaniu danych o połączeniach. - Brakuje rozporządzeń wykonawczych, które określiłyby precyzyjnie, jakie dane mają być zbierane i przechowywane - podkreśla Wacław Knopkiewicz, radca prawny z kancelarii Grynhoff Woźny Maliński. O to powinien zadbać resort infrastruktury.

- Prace są na zaawansowanym etapie. Mamy na to czas do końca roku i na pewno zdążymy - mówi nam Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury.

Jak zauważa Knopkiewicz, dopiero po wydaniu tych rozporządzeń będzie można stwierdzić, czy jest luka w prawie wymagająca, by obowiązki gromadzenia danych narzucić także na inne - poza telekomami - firmy z sektora łączności elektronicznej (np. portale internetowe czy właścicieli komunikatorów).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Najbogatsze niemieckie landy nie chcą finansować kraju

Bawaria, Hesja i Badenia-Wirtembergia nie chcą dłużej akceptować tego, że zadłużone landy ciągle siedzą w ich kieszeni

Miłość w czasach internetu

W internecie łatwo znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką