Na początku tego tygodnia na inwestorów padł lekki strach. WIG20 w ciągu dwóch sesji - w piątek tydzień temu i w ostatni poniedziałek stracił grubo ponad 100 pkt. Wszyscy się zastanawiali czy to już czas na korektę.
Obawy jednak póki co okazały się płonne. Po silnych wzrostach w środę i w czwartek WIG20 zbliżył się ponownie do 2150 pkt. W piątek postawił kropkę nad "i". Zyskał aż 4,1 proc. i zakończył sesję na najwyższym w tym roku poziomie 2235 pkt. I to przy wysokich obrotach przekraczających 2 mld zł. Od dołka z końca lutego WIG20 zyskał już więc niemal 80 proc.!
Skąd taki pozytywny odzew inwestorów? Dobre nastroje wywołało początkowo zakończenie na plusie czwartkowej sesji w
USA - tam indeksy zyskały około 1 proc. Ważnym czynnikiem było też odbicie się giełdy chińskiej, która ostatnio przeżywała dość silną korektę. Co więcej w piątek w ciągu dnia okazało się, że obrazujący aktywność gospodarczą wskaźnik PMI w strefie euro opracowywany przez firmę Markit wzrósł do poziomu 50 pkt. A to świadczy o tym, że recesja w strefie euro się powoli kończy.
Jakby tego było mało po południu w przemówieniu szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke powiedział, że perspektywy odbicia gospodarczego na świecie "wydają się być dobre". A Narodowe Stowarzyszenie Pośredników Nieruchomości w USA podało, że liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym wzrosła do 5,24 mln w lipcu z 4,89 mln w czerwcu.
To wszystko spowodowało pozytywne otwarcie giełd w USA. Inwestorzy na Starym Kontynencie weekend rozpoczną w doskonałych nastrojach, bo główne indeksy w Paryżu czy Frankfurcie zyskały po około 2-3 proc.
W Warszawie spośród spółek z WIG20 praktycznie wszystkie zakończyły sesje na plusie. Tylko Bioton wyszedł na "zero". Ponad 10 proc. zyskały walory BRE Banku, a 7,7 proc. akcje Cersanitu. Kilka spółek m.in. GTC, PKO BP czy Agora (wydawca "Gazety Wyborczej") zyskało około 6 proc.
Dobre nastroje na światowych parkietach pozytywnie nastawiły zagranicznych inwestorów do nieco bardziej ryzykownych walut rynków wschodzących. Złoty więc od rana się umacniał. Tuż przed godziną 17 euro kosztowało 4,1 zł, dolar niecałe 2,87 zł, a frank szwajcarski 2,7 zł.