Tak zdecydował wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. - I co? - To samo - pytali i odpowiadali sobie wczoraj po godz. 17 kolejni adwokaci wychodzący z sądu. Sędzia Krzysztof Ptasiewicz uwzględnił wszystkie wnioski o przedłużenie aresztu Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Od dwóch lat rozpracowuje ona korupcyjną aferę na styku medycyny i wymiaru sprawiedliwości.
Sędzia nie zgodził się, by posiedzenie aresztowe obserwował przedstawiciel Fundacji Helsińskiej. Przedłużając areszt, użył tych samych argumentów, co wcześniej łódzkie sądy: o zagrożeniu surową karą (do 10 lat), o obawie matactwa.
Lew R. podejrzany jest o nakłanianie do łapownictwa: wręczenie 210 tys. zł łapówki i obietnicy zapłacenia kolejnych 190 tys. Pieniądze przez pośrednika - Konrada T., dziś świadka koronnego, którym posługuje się CBA - miały zostać wręczone lekarzom m.in. z centrum rehabilitacji w Konstancinie. A lekarze mieli wytworzyć dokumentację zapobiegającą osadzeniu znanego producenta filmowego w 2005 r. w więzieniu (po skazaniu za pomocnictwo w płatnej protekcji na szkodę Agory). Zarzut wręczenia tej łapówki ma jego syn.
Podobne zarzuty - korupcji, fałszowania dokumentacji medycznej i utrudniania postępowań karnych - mają też pozostali podejrzani. Konrad T. współpracował z dwoma kancelariami adwokackimi w Warszawie i armią lekarzy. Sam oferował "usługi" (oszustom, gangsterom) pośrednictwa w dotarciu do medyków, którzy wydadzą zaświadczenia pomocne np. w odroczeniu, przerwie czy warunkowym zwolnieniu z odbywania kary.
Adwokatom po raz kolejny nie udało się przekonać sądu, że skoro zarzuty pochodzą sprzed kilku lat, uzasadnianie aresztowania obawą matactwa nie ma sensu. Prokurator odpowiada na to: trzeba przesłuchać jeszcze wiele osób. Kogo - nie wskazał. Najpewniej chodzi o innych lekarzy zamieszanych w korupcyjny proceder. Dotychczas zarzuty ma Krzysztof J. z centrum rehabilitacji w Konstancinie (podpisał razem z dr. Pawłem B. opinię dla Lwa R.). Przyznał się i jest na wolności.
Dopiero po zatrzymaniu i aresztowaniu Lwa R. (w maju) prokuratura zamówiła nową opinię, z której wynika, że jego dokumentacja medyczna z 2005 r. potwierdzała faktyczne choroby, tyle że ostateczny wniosek był błędny - Lew R. mógł, mimo schorzeń kręgosłupa, odbyć karę.
Ale wątpliwości jest więcej, np. ze znanych orzeczeń sądów wyższych instancji wynika, że nie można motywować przedłużania aresztu "czynnościami procesowymi, które organ prowadzący postępowanie mógł przeprowadzić już kilka miesięcy wcześniej". Czy tak się nie dzieje w tej sprawie? Odpowiedź skrywa tajemnica śledztwa, chodzić może więc o to, że nowe przesłuchania wiązać się będą z nowymi zarzutami, tym razem dla lekarzy.
Adwokaci zapowiadają odwołania od wczorajszej decyzji.
Źródło: Gazeta Wyborcza