Przejdźmy się po Wilnie z tęczową flagą - proponuję Eduardasowi Platovasowi i jego partnerowi Vladimirasowi Simonko. To dwaj 45-letni najbardziej znani litewscy geje, którzy jako pierwsi w historii niepodległej Litwy dokonali publicznego coming outu. Na pierwszej stronie największego dziennika opowiedzieli o życiu we dwóch.
Po czymś takim spacer z tęczową flagą wydaje się pestką, ale Platovas robi kwaśną minę. - Nie wiem, po co - mruczy w odpowiedzi.
- Bo może to ostatni raz, kiedy bezkarnie będziecie mogli przejść się po mieście z symbolem praw gejów i lesbijek. Nie wiesz, czy nie zakażą tego nową ustawą - mówię.
Jesienią litewski Sejm będzie debatował nad uchwaleniem kary do 5 tys. litów (ok. 6 tys. zł), prac społecznych albo aresztu za "publiczne propagowanie związków homoseksualnych". Tuż przed wakacjami zdążył przyjąć ustawę o ochronie nieletnich przed szkodliwą informacją zakazującą "propagandy związków homoseksualnych, biseksualnych albo poligamicznych" w mediach, szkołach i miejscach publicznych. Nie wiadomo, czy posłowie nie uznają tęczowej flagi właśnie za takie "propagowanie".
- Na nas nie licz - Platovas nie daje się przekonać. - Ale zapytamy naszych wolontariuszy.
Naród litewski wymiera
Dr Mantas Adomenas, 37-letni poseł z Partii Konserwatywnej, głosował za nową ustawą.
- Zadeklarowaliśmy poparcie dla wartości rodzinnych - mówi ciepłym głosem. Na zewnątrz kawiarni hotelu Astorija przechadzają się nieliczni w tym roku turyści. - Nie sądziliśmy, że zrobi się z tego międzynarodowa afera. Naród litewski wymiera i trzeba promować tradycję.
- I zagrozi mu 2-5 proc. społeczeństwa? - pytam, bo szacuje się, że średnio tyle jest w społeczeństwie osób nieheteroseksualnych. Wszystkich Litwinów jest 3,4 mln.
Adomenas się uśmiecha. - To rzeczywiście może dziwnie brzmieć. Ale lobby homoseksualne bardzo się ostatnio zaktywizowało i narzuca społeczeństwu swoje wartości. Na Litwie od czasów sowieckich dozwolona jest aborcja. Bycie samotną matką nie jest już stygmatem, ale stylem życia. Połowa małżeństw kończy się rozwodem. Liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń.
- I geje są temu winni?
Znów uśmiech. - Trudno - mówi, splatając dłonie - za pomocą ustawy dać odpowiedź na rozwody, otwarte związki, postmodernistyczną rzeczywistość. Łatwiej zakazać pokazywania związków homoseksualnych.
Prawo nie działa
W siedzibie Ligi Gejów Litewskich oglądam wystawę "Życie razem. Rodzina tradycyjna i nietradycyjna". Na czarno-białych zdjęciach Ugniusa Gelgudy mężczyzna podrzuca dziecko, kobieta i mężczyzna leżą obok siebie, rozwiedziona starsza kobieta i starszy mężczyzna siedzą razem na sofie, kobieta obejmuje kobietę, mężczyzna - mężczyznę.
- Wystawa miała być pokazana w nadmorskim miasteczku Juodkrante, ale miejscowe władze zażądały usunięcia dwóch zdjęć - z dwoma mężczyznami. Autor odmówił, a my napisaliśmy skargę do rzeczniczki równych szans - opowiada Vladimiras Simonko.
- Karierę robi ostatnio przymiotnik "tradycyjny" - podpowiada Eduardas Platovas. - Dalię Grybauskaite, zanim została prezydentem, dziennikarz zapytał: "Czy może pani zaprzeczyć, że nie jest tradycyjnej orientacji seksualnej?". Odpowiedziała, że jeśli pytanie brzmi, czy jest lesbijką, to nie, nie jest. Rodzina ma być tradycyjna i wartości mają być tradycyjne.
Kiedy Simonko i Platovas w 1992 roku chcieli zarejestrować stowarzyszenie gejów, odmówiono im, bo w mocy było jeszcze prawo karzące "stosunki między dwoma mężczyznami" trzema latami więzienia. Usunięto je z kodeksu karnego dopiero w 1993 roku.
Simonko: - Myśleliśmy, że to początek zmian na lepsze. Założyliśmy pierwsze stowarzyszenie gejowskie, pierwszą gejowską gazetę, otworzyliśmy klub, wydawaliśmy książki, lobbowaliśmy, żeby w pisanych na nowo ustawach znalazła się "dyskryminacja ze względu na orientację seksualną" i żeby znalazła się w prawie karnym i w uprawnieniach rzecznika ds. równych szans, prowadziliśmy kampanie antydyskryminacyjne, przygotowywaliśmy raporty o dyskryminacji. Okazało się, że byliśmy naiwni.
Platovas: - Założyliśmy, że jak prawo będzie dobre, to wszystko się ułoży. A prawo nie działa. Do tej pory nie wspominaliśmy o związkach partnerskich. Ale tu nawet pokazywanie, że jesteśmy normalni, wywołało skandal.
Źródło: Duży Format